ZAPRASZAM!
http://harry-stylesff.blogspot.com/
sobota, 19 kwietnia 2014
wtorek, 11 marca 2014
Rozdział 12.
Skoro już tu jesteś to nie zaszkodzi Ci skomentować! To ogromna motywacja. :)
Zapukałam w białe drewniane drzwi i czekałam na jakiś znak, że mogę wejść. Za chwilę usłyszałam tylko zgrzyt zamka i zobaczyłam smutnego Harrego z łzami w oczach. Wtuliłam się w niego. Delikatnie głaskał moje plecy.
-Chodź do środka, pogadamy. - powiedział do mnie. Wtedy usłyszeliśmy wrzaski i zobaczyliśmy biegających po korytarzu chłopaków rzucających się żelkami. Jacy Oni są dojrzali!
-O, a co nasze gołąbeczki takie smutne? - zapytał Zayn.
-Mała sprzeczka, nie mamy czasu. - Harry pociągnął mnie za ręke. Usiadłam na łóżku, a On klęknął przede mną
-Skarbie, ja na prawdę tak nie myślę. Bardzo się cieszę, że zostaniemy rodzicami, proszę, nie gniewaj się na mnie. - gładził delikatnie moje knykcie patrząc mi w oczy.
-To dlaczego tak zareagowałeś? Mogłeś powiedzieć, że nie chcesz teraz o tym gadać. Poczekałabym.
-Wiesz, że szybko się denerwuje, myszko. - nie mogłam już wytrzymać, więc wtuliłam się w niego i pocałowałam.
-Ale pamiętaj, że nie chcę nigdy więcej takiego czegoś słyszeć. - pogroziłam palcem.
-Dobrze, dobrze. Umówiłaś się już do lekarza?
-O Boże! Zapomniałam, że jestem dziś umówiona! Która jest? - spojrzałam na zegarek.
-Mam jeszcze godzinę. Pójdziesz ze mną?
-No jasne. - cmoknął mnie w głowę. Położyliśmy się w łóżku i oglądaliśmy telewizję. Harry przeniósł swoje ręce na mój lekko zaokrąglony brzuch. Szczerze to wygląda mi On na 2 miesiąc. Gładził go delikatnie.
-Nie mogę uwierzyć, że za parę miesięcy zostaniemy rodziną. - odezwał się mój chłopak.
-Ja też nie, dziecko da nam nieźle popalić! - zaśmialiśmy się.
-Jak je nazwiemy?
-Może dla dziewczynki Darcy, a dla chłopca Josh?
-Świetne! Zbierajmy się, wstąpimy jeszcze na shake. - wyszliśmy z domu jeszcze inforumjąc o naszym wyjciu chłopaków.
*** 1 godzinę później ***
Siedziałam na fotelu czekając na USG, Harry trzymał mnie za rękę. Byłam zdenerwowana.
-Proszę podnieść bluzkę. - powiedziała uprzejma na oko 25 - letnia lekarka. Wykonałam jej polecenie. Nałożyła na mój brzuch zimną maź i zaczęłam wykonywać badanie.
-Hmm, a więc tak. Tutaj widzą państwo jest główka! - powiedziała radośnie.
-Harry, widzisz, Boże... - ścisnęłam jego rękę. Czułam łzy wzruszenia.
-A tak bije serduszko państwa dziecka... - usłyszeliśmy głośne i szybkie bicie serduszka naszego maleństwa.
-Który to miesiąc? - spytał Hazz.
-Początek 3, a w 6 już będzie znajoma płeć dziecka.
-A czy maleństwo jest zdrowe? - tym razem ja zadałam pytanie.
-Jak na razie rozwija się prawidłowo, ale nie, chwilka. - wpatrywała się w ekran.
-Widzę tutaj małe komplikacje. - wystraszyłam się. -Ale proszę się nie martwić, jak będzie pani chodzić regularnie do lekarza, czyli mnie, to postaram się, aby dziecko urodziło się zdrowe i żeby nie było większych komplikacji.
-Boże... Ale wszystko będzie dobrze, prawda? - znów poczułam łzy, tym razem strachu. Harry ściskał moją rękę. Gładził moje knykcie.
-Miejmy nadzieję, zostawie państwa samych, niech pani wytrze sobie brzuch. Proszę się zapisać na następną wizytę w przyszłym miesiącu. Do zobaczenia. - wyszła.
-Wszystko będzie dobrze, skarbie. - wycierał mój brzuch z mazi, a następnie go pocałował.
-Boję się, że maluszek będzie chory, nie przeżyję tego Hazz.
-Musimy mieć nadzieję, że będzie zdrowe. Chodź do domu, odpoczniemy.
*********************************
ok. 20 komentarzy = next
Podoba Wam się? = komentarz! :)
Zapukałam w białe drewniane drzwi i czekałam na jakiś znak, że mogę wejść. Za chwilę usłyszałam tylko zgrzyt zamka i zobaczyłam smutnego Harrego z łzami w oczach. Wtuliłam się w niego. Delikatnie głaskał moje plecy.
-Chodź do środka, pogadamy. - powiedział do mnie. Wtedy usłyszeliśmy wrzaski i zobaczyliśmy biegających po korytarzu chłopaków rzucających się żelkami. Jacy Oni są dojrzali!
-O, a co nasze gołąbeczki takie smutne? - zapytał Zayn.
-Mała sprzeczka, nie mamy czasu. - Harry pociągnął mnie za ręke. Usiadłam na łóżku, a On klęknął przede mną
-Skarbie, ja na prawdę tak nie myślę. Bardzo się cieszę, że zostaniemy rodzicami, proszę, nie gniewaj się na mnie. - gładził delikatnie moje knykcie patrząc mi w oczy.
-To dlaczego tak zareagowałeś? Mogłeś powiedzieć, że nie chcesz teraz o tym gadać. Poczekałabym.-Wiesz, że szybko się denerwuje, myszko. - nie mogłam już wytrzymać, więc wtuliłam się w niego i pocałowałam.
-Ale pamiętaj, że nie chcę nigdy więcej takiego czegoś słyszeć. - pogroziłam palcem.
-Dobrze, dobrze. Umówiłaś się już do lekarza?
-O Boże! Zapomniałam, że jestem dziś umówiona! Która jest? - spojrzałam na zegarek.
-Mam jeszcze godzinę. Pójdziesz ze mną?
-No jasne. - cmoknął mnie w głowę. Położyliśmy się w łóżku i oglądaliśmy telewizję. Harry przeniósł swoje ręce na mój lekko zaokrąglony brzuch. Szczerze to wygląda mi On na 2 miesiąc. Gładził go delikatnie.
-Nie mogę uwierzyć, że za parę miesięcy zostaniemy rodziną. - odezwał się mój chłopak.
-Ja też nie, dziecko da nam nieźle popalić! - zaśmialiśmy się.
-Jak je nazwiemy?
-Może dla dziewczynki Darcy, a dla chłopca Josh?
-Świetne! Zbierajmy się, wstąpimy jeszcze na shake. - wyszliśmy z domu jeszcze inforumjąc o naszym wyjciu chłopaków.
*** 1 godzinę później ***
Siedziałam na fotelu czekając na USG, Harry trzymał mnie za rękę. Byłam zdenerwowana.
-Proszę podnieść bluzkę. - powiedziała uprzejma na oko 25 - letnia lekarka. Wykonałam jej polecenie. Nałożyła na mój brzuch zimną maź i zaczęłam wykonywać badanie.
-Hmm, a więc tak. Tutaj widzą państwo jest główka! - powiedziała radośnie.
-Harry, widzisz, Boże... - ścisnęłam jego rękę. Czułam łzy wzruszenia.
-A tak bije serduszko państwa dziecka... - usłyszeliśmy głośne i szybkie bicie serduszka naszego maleństwa.
-Który to miesiąc? - spytał Hazz.
-Początek 3, a w 6 już będzie znajoma płeć dziecka.
-A czy maleństwo jest zdrowe? - tym razem ja zadałam pytanie.
-Jak na razie rozwija się prawidłowo, ale nie, chwilka. - wpatrywała się w ekran.
-Widzę tutaj małe komplikacje. - wystraszyłam się. -Ale proszę się nie martwić, jak będzie pani chodzić regularnie do lekarza, czyli mnie, to postaram się, aby dziecko urodziło się zdrowe i żeby nie było większych komplikacji.
-Boże... Ale wszystko będzie dobrze, prawda? - znów poczułam łzy, tym razem strachu. Harry ściskał moją rękę. Gładził moje knykcie.
-Miejmy nadzieję, zostawie państwa samych, niech pani wytrze sobie brzuch. Proszę się zapisać na następną wizytę w przyszłym miesiącu. Do zobaczenia. - wyszła.
-Wszystko będzie dobrze, skarbie. - wycierał mój brzuch z mazi, a następnie go pocałował.
-Boję się, że maluszek będzie chory, nie przeżyję tego Hazz.
-Musimy mieć nadzieję, że będzie zdrowe. Chodź do domu, odpoczniemy.
*********************************
ok. 20 komentarzy = next
Podoba Wam się? = komentarz! :)
piątek, 7 marca 2014
Rozdział 11.
Skoro już tu jesteś to nie zaszkodzi Ci skomentować! To ogromna motywacja. :)
***Oczami Summer***
W jednej minucie Harry stał się strasznie spięty i uśmiech zniknął z jego twarzy.
-Co się stało? - zmartwiłam się.
-Nic. - widziałam, że zaciska pięści.
-Mów co się stało. - lekko podniosłam głos.
-Mówię, że nic! - wstał.
-Myślisz, że jestem głupia? Widzę, że coś się stało! - także wstałam i stanęłam na przeciwko niego.
-Chcesz wiedzieć? Dobra! Dzwonił do mnie jakiś koleś grożąc, że zrobi coś Tobie i temu pieprzonemu dziecku! - wskazał na mój brzuch. Jego słowa mnie zabolały... ''Tobie i temu pieprzonemu dziecku'' te słowa wciąż chodziły po mojej głowie. Poczułam łzy w kącikach oczu.
-Sama sobie tego dziecka nie zrobiłam! - wybiegłam z pokoju, ale zatrzymał mnie na korytarzu i obrócił mnie w swoją stronę.
-Zostaw mnie! Usłyszałam już wystarczająco! - wyrywałam się, ale On nie chciał mnie puścić.
-To nie tak! Ja tak nie myślę!
-Wiesz? Czasem zastanawiam się, czy Ty w ogóle myślisz! Nie dotykaj mnie! - wyrwałam się i zeszłam na dół. Louis akurat wszedł do przedpokoju.
-Co się stało? - spytał mnie zmartwiony.
-Proszę, przytul mnie... - rozpłakałam się i już za chwilę byłam w objęciach Louisa. Głaskał mnie po głowie.
-Chodź, powiedz mi o co poszło. Słyszałem Waszą kłótnie. - zaprowadził mnie do salonu. Usiedliśmy na kanapie. Lou podał mi szklankę wody.
-Więc poszło o to, że Harry odebrał jakiś telefon, nie wiem od kogo i o co chodziło, ale zrobił się nagle taki spięty i nie wiem, zmartwiony? Spytałam o co chodzi, nie chciał mi powiedzieć, w końcu go przekonałam i mi powiedział, ale powiedział o słowo za dużo... Powiedział tak, cytuję: ''Dzwonił do mnie jakiś koleś grożąc, że zrobi coś Tobie i temu pieprzonemu dziecku!''. Wyszłam z jego pokoju, ale mnie zatrzymał i no i resztę już słyszałeś. - leciały mi łzy. -T...to nie moja wina, że jestem w ciąży! Sama sobie tego dziecka nie zrobiłam. - łkałam. -Zawsze myślałam, że Harry jest delikatniejszy, że nie powie mi od tak, że przeszkadza mu fakt, że zostanie ojcem! - płakałam, a Lou mnie pocieszał. Mówił o Harrym, że On tak nie myślał. Czasem wypowiada o kilka słów za dużo w złości. No, ale przecież to jego najlepszy przyjaciel więc będzie go bronić.
-Wiesz... Myślę, że musisz z nim porozmawiać i wszystko sobie wyjaśnić. Wiem, że zabolały Cię te słowa, ale MUSICIE pogadać. - nacisk na słowa ''musicie'' dało się wyczuć od razu.
-Dobrze... - westchnęłam i poszłam na górę. Westchnęłam i weszłam do jego pokoju lekko pukając w drzwi.
****************************************
10 komentarzy = next
***Oczami Summer***
W jednej minucie Harry stał się strasznie spięty i uśmiech zniknął z jego twarzy.
-Co się stało? - zmartwiłam się.
-Nic. - widziałam, że zaciska pięści.
-Mów co się stało. - lekko podniosłam głos.
-Mówię, że nic! - wstał.
-Myślisz, że jestem głupia? Widzę, że coś się stało! - także wstałam i stanęłam na przeciwko niego.
-Chcesz wiedzieć? Dobra! Dzwonił do mnie jakiś koleś grożąc, że zrobi coś Tobie i temu pieprzonemu dziecku! - wskazał na mój brzuch. Jego słowa mnie zabolały... ''Tobie i temu pieprzonemu dziecku'' te słowa wciąż chodziły po mojej głowie. Poczułam łzy w kącikach oczu.
-Sama sobie tego dziecka nie zrobiłam! - wybiegłam z pokoju, ale zatrzymał mnie na korytarzu i obrócił mnie w swoją stronę.
-Zostaw mnie! Usłyszałam już wystarczająco! - wyrywałam się, ale On nie chciał mnie puścić.
-To nie tak! Ja tak nie myślę!
-Wiesz? Czasem zastanawiam się, czy Ty w ogóle myślisz! Nie dotykaj mnie! - wyrwałam się i zeszłam na dół. Louis akurat wszedł do przedpokoju.
-Co się stało? - spytał mnie zmartwiony.
-Proszę, przytul mnie... - rozpłakałam się i już za chwilę byłam w objęciach Louisa. Głaskał mnie po głowie.
-Chodź, powiedz mi o co poszło. Słyszałem Waszą kłótnie. - zaprowadził mnie do salonu. Usiedliśmy na kanapie. Lou podał mi szklankę wody.
-Więc poszło o to, że Harry odebrał jakiś telefon, nie wiem od kogo i o co chodziło, ale zrobił się nagle taki spięty i nie wiem, zmartwiony? Spytałam o co chodzi, nie chciał mi powiedzieć, w końcu go przekonałam i mi powiedział, ale powiedział o słowo za dużo... Powiedział tak, cytuję: ''Dzwonił do mnie jakiś koleś grożąc, że zrobi coś Tobie i temu pieprzonemu dziecku!''. Wyszłam z jego pokoju, ale mnie zatrzymał i no i resztę już słyszałeś. - leciały mi łzy. -T...to nie moja wina, że jestem w ciąży! Sama sobie tego dziecka nie zrobiłam. - łkałam. -Zawsze myślałam, że Harry jest delikatniejszy, że nie powie mi od tak, że przeszkadza mu fakt, że zostanie ojcem! - płakałam, a Lou mnie pocieszał. Mówił o Harrym, że On tak nie myślał. Czasem wypowiada o kilka słów za dużo w złości. No, ale przecież to jego najlepszy przyjaciel więc będzie go bronić.-Wiesz... Myślę, że musisz z nim porozmawiać i wszystko sobie wyjaśnić. Wiem, że zabolały Cię te słowa, ale MUSICIE pogadać. - nacisk na słowa ''musicie'' dało się wyczuć od razu.
-Dobrze... - westchnęłam i poszłam na górę. Westchnęłam i weszłam do jego pokoju lekko pukając w drzwi.
****************************************
10 komentarzy = next
piątek, 28 lutego 2014
Rozdział 10.
Skoro już tu jesteś to nie zaszkodzi Ci skomentować! To ogromna motywacja. :)
***Tydzień później***
-Długo jeszcze? - spytałam leżąc na kolanach Harrego w samolocie.
-Z godzinę. Może się prześpij, hmm?
-Jest 7 rano, dopiero co wstałam, nie chce mi się spać.
-Jezu, ale Ty jesteś marudna! - zaśmiał się.
-A właśnie Harry... Miałam Ci c-coś powiedzieć. - od razu serce szybciej zaczęło mi bić. Wzięłam głowę z jego kolan siadając.
-Coś się stało? - spytał wyraźnie zmartwiony.
-Nie, t-tak jakby.
-Nie strasz mnie, kochanie, co się stało?! - spytał już trochę zdenerwowany.
-Boję się Twojej reakcji.
-Zawsze, ale to zawsze będę z Tobą. Nie bój się. - posłał mi ciepły uśmiech.
-Za 9 miesięcy zostaniesz tatą... - wydusiłam to z trudem.
-C-co?! - zrobił wielkie oczy i nerwowo podrapał się po głowie.
-Wiedziałam, że tak kurwa będzie! Wiedziałam, że nie będziesz chciał tego dziecka. - rozpłakałam się.
-Co Ty mówisz?! Jak mógłbym nie chcieć dziecka? Owocu naszej miłości... Kochanie strasznie się cieszę, tylko to był dla mnie szok! Nie mógłbym Cię zostawić samej z dzieckiem... - wtuliłam się w niego.
-Kocham Cię. - pocałowaliśmy się, a wszyscy ludzie zaczęli klaskać. Nie wiedziałam, że rozmawiamy, aż tak głośno! Wtuliłam się w jego umięśniony tors i leżałam tak do samego lądowania, przynajmniej tak mi się wydawało, bo w końcu urwał mi się film, czyli zasnęłam. Obudziłam się dopiero w domu, gdy usłyszałam krzyki chłopaków.
-Summi! - chłopcy chcieli się na mnie rzucić, ale Harry ich powstrzymał.
-Chłopcy! Jeżeli chcecie być wujkami to jej nie duście. - ich miny? Bezcenne.
-Summer jest w ciąży? - zapytał zszokowany Louis.
-Tak... - odpowiedział mój chłopak.
-Wpadliśmy. - dokończyłam.
-Będę wujkiem!!! - darł się Louis, a ja myślałam, że ogłuchnę.
-Uspokój się Tomlinson! - wrzasnęłam rozbawiona.
-No stary współczuję Ci, takie humorki znosić... - dostał kuksańca w ramię.
-Gratulacje! Nie wierze, że Harry zostanie ojcem. - pokręcił głową Liam. Podziękowaliśmy każdemu z chłopaków za gratulacje i poszliśmy do pokoju. Leżeliśmy oglądając jakąś komedię, gdy usłyszałam dźwięk telefonu Harrego.
***Oczami Harrego***
-Harry Styles, słucham? - powiedziałem formalnie.
-Słyszałem, że Twoja księżniczka jest w ciąży. - zaśmiał się złośliwie.
-Kim Ty do chuja jesteś?!
-Twoim, a raczej Waszym nowym koszmarem. - rozłączył się. Cholera jasna... Kim On jest?! Czy On chce zabić nasze nienarodzone dziecko?! Jak coś stanie się przez tego anonima Summer i naszemu maleństwu to go zabiję! Tylko kto to jest?
***************************************
Podoba Ci się? = komentarz
Minimum 12 komentarzy = next
***Tydzień później***
-Długo jeszcze? - spytałam leżąc na kolanach Harrego w samolocie.
-Z godzinę. Może się prześpij, hmm?
-Jest 7 rano, dopiero co wstałam, nie chce mi się spać.
-Jezu, ale Ty jesteś marudna! - zaśmiał się.
-A właśnie Harry... Miałam Ci c-coś powiedzieć. - od razu serce szybciej zaczęło mi bić. Wzięłam głowę z jego kolan siadając.
-Coś się stało? - spytał wyraźnie zmartwiony.
-Nie, t-tak jakby.
-Nie strasz mnie, kochanie, co się stało?! - spytał już trochę zdenerwowany.
-Boję się Twojej reakcji.
-Zawsze, ale to zawsze będę z Tobą. Nie bój się. - posłał mi ciepły uśmiech.
-Za 9 miesięcy zostaniesz tatą... - wydusiłam to z trudem.
-C-co?! - zrobił wielkie oczy i nerwowo podrapał się po głowie.
-Wiedziałam, że tak kurwa będzie! Wiedziałam, że nie będziesz chciał tego dziecka. - rozpłakałam się.
-Co Ty mówisz?! Jak mógłbym nie chcieć dziecka? Owocu naszej miłości... Kochanie strasznie się cieszę, tylko to był dla mnie szok! Nie mógłbym Cię zostawić samej z dzieckiem... - wtuliłam się w niego.
-Kocham Cię. - pocałowaliśmy się, a wszyscy ludzie zaczęli klaskać. Nie wiedziałam, że rozmawiamy, aż tak głośno! Wtuliłam się w jego umięśniony tors i leżałam tak do samego lądowania, przynajmniej tak mi się wydawało, bo w końcu urwał mi się film, czyli zasnęłam. Obudziłam się dopiero w domu, gdy usłyszałam krzyki chłopaków.
-Summi! - chłopcy chcieli się na mnie rzucić, ale Harry ich powstrzymał.
-Chłopcy! Jeżeli chcecie być wujkami to jej nie duście. - ich miny? Bezcenne.
-Summer jest w ciąży? - zapytał zszokowany Louis.
-Tak... - odpowiedział mój chłopak.
-Wpadliśmy. - dokończyłam.
-Będę wujkiem!!! - darł się Louis, a ja myślałam, że ogłuchnę.
-Uspokój się Tomlinson! - wrzasnęłam rozbawiona.
-No stary współczuję Ci, takie humorki znosić... - dostał kuksańca w ramię.
-Gratulacje! Nie wierze, że Harry zostanie ojcem. - pokręcił głową Liam. Podziękowaliśmy każdemu z chłopaków za gratulacje i poszliśmy do pokoju. Leżeliśmy oglądając jakąś komedię, gdy usłyszałam dźwięk telefonu Harrego.
***Oczami Harrego***
-Harry Styles, słucham? - powiedziałem formalnie.
-Słyszałem, że Twoja księżniczka jest w ciąży. - zaśmiał się złośliwie.
-Kim Ty do chuja jesteś?!
-Twoim, a raczej Waszym nowym koszmarem. - rozłączył się. Cholera jasna... Kim On jest?! Czy On chce zabić nasze nienarodzone dziecko?! Jak coś stanie się przez tego anonima Summer i naszemu maleństwu to go zabiję! Tylko kto to jest?
***************************************
Podoba Ci się? = komentarz
Minimum 12 komentarzy = next
niedziela, 23 lutego 2014
Rozdział 9.
Skoro już tu jesteś to nie zaszkodzi Ci skomentować! To ogromna motywacja. :)
*** Wczesne godziny poranne ***
*** Oczami Summer ***
Obudziły mnie czyjeś ręce błądzące po moim brzuchu. No kto to mógł być? Oczywiście, że Harry.
-Harry... gilgoczesz. - mruknęłam zaspana ze śmiechem, na co zachichotał.
-Masz rankiem taki seksowny głos... - wpił się w moją szyję. Jęknęłam, gdy przygryzł skórę.
-O to właśnie chodziło. - mruknął dmuchając na ugryzienie, a ja poczułam dreszcze. Zrobił mi malinkę.
-Debilu! Jak się teraz pokaże na plaży z tym na szyi? - spytałam dotykając lekko pulsującego miejsca.
-No normalnie. Każdy pożerający Cię wzrokiem koleś będzie wiedział, że do mnie należysz... - zaśmiałam się.
-Nikt mnie nie zjada wzrokiem, no oprócz Ciebie. - stwierdziłam.
-I przez Ciebie mi staje. - dorzucił swoje 3 grosze. Jest strasznie bezpośredni. Speszona wstałam z łóżka i podążyłam do walizki z ubraniami. Mój towarzysz nie mógł powstrzymać śmiechu na moją reakcję.
-I z czego rżysz?
-Bo jesteś taka urocza jak się rumienisz... I przez to też...
-Nawet nie kończ zboczeńcu! - ostrzegłam, a następnie obydwoje wybuchnęliśmy głośnym śmiechem.
Weszłam do łazienki i przebrałam się w to. Z racji tego, że jesteśmy na jednej z włoskich wysp, jest tu nadzwyczajnie ciepło. Nie jestem nauczona do takiej pogody, gdyż londyńska pogoda jest zupełnie inna. Cały czas pada i wieje wiatr. To cud, gdy wyjdzie słońce na dłużej niż 3 godziny. No, ale co poradzić?
Zrobiłam delikatny, naturalny makijaż i związując włosy w koka weszłam do pokoju, gdzie Harry narzekał, że musi skorzystać z toalety. Wszedł tzn. wbiegł do niej, a za chwilę był z powrotem. Wyciągnął z szuflady obok łóżka jakieś pudełeczko i mi je podał.
-Co to jest? - spojrzałam na niego zdziwiona.
-Otwórz to się przekonasz. - cmoknął mnie w czoło i wciągnął na siebie dżinsowe szorty. Były mu trochę za duże, ale i tak wyglądał bosko. Otworzyłam pudełeczko i zobaczyłam ten piękny naszyjnik, który sam zawsze nosi na szyi.
-Harry! Jest cudowny!
-Teraz będziemy mieli takie same. - uśmiechnął się. -Obróć się.
Założył mi go.
-Dziękuję. Kocham Cię. - podziękowałam.
-Ja Ciebie też myszko. Chodź idziemy. - złapał mnie prawie za tyłek i chciał wychodzić, lecz nie pozwoliłam na to.
-Ej, ej rączki przy sobie do wieczora. - lekko uniósł kąciki ust. -Aha i zakładaj jakąś bluzkę czy coś!
-Czemu? Wszyscy kolesie tak chodzą, nie zauważyłaś? - postanowiłam się z nim trochę podroczyć.
-No widziałam, jeden miał taką klatę! Normalnie, wow! - spoważniał.
-Pff! - prychnął i udawał, że się obraził, choć i tak wiem, że ma zaciesz na pół twarzy. Za dobrze go znam.
-No żartuje przecież! - nic. Nie odezwał się.
-Ahh w takim razie idę. Może wyrwę jakiegoś kolesia. O! Jakie ciacho tam idzie! - spoglądnęłam przez okno i już chciałam wychodzić, ale zagrodził mi drogę.
-Żartowałaś, prawda?
-No jasne, że tak debilu! - położył ręce po obu stronach mojej głowy, opierając je o ścianę i mnie pocałował. Ma takie słodkie usta...
-No chodź już. Ja też nie jestem zbyt zadowolony z Twojego stroju. - zamlaskał.
-Czyżby? A może lepiej bez tego? - wskazałam na top.
-Nie! Nie! Nie! Nie! - nie mogłam się opanować. Ze śmiechu na jego minę, aż rozbolał mnie brzuch. Gdy wreszcie się uspokoiłam wyszliśmy na miasto pokupować trochę pamiątek dla naszych przyjaciół. Dzień uważam za udany!
****************************
Podoba Ci się? = komentarz
Jestem zawiedziona tym, że tak mało komentarzy dodajecie, a jest po 200 wyświetleń! Proszę postarajcie się w miare możliwości dodać komentarz chociaż z głupim uśmieszkiem, żebym wiedziała, że Wam się troszkę podoba. :)
*** Wczesne godziny poranne ***
*** Oczami Summer ***
Obudziły mnie czyjeś ręce błądzące po moim brzuchu. No kto to mógł być? Oczywiście, że Harry.
-Harry... gilgoczesz. - mruknęłam zaspana ze śmiechem, na co zachichotał.
-Masz rankiem taki seksowny głos... - wpił się w moją szyję. Jęknęłam, gdy przygryzł skórę.
-O to właśnie chodziło. - mruknął dmuchając na ugryzienie, a ja poczułam dreszcze. Zrobił mi malinkę.
-Debilu! Jak się teraz pokaże na plaży z tym na szyi? - spytałam dotykając lekko pulsującego miejsca.
-No normalnie. Każdy pożerający Cię wzrokiem koleś będzie wiedział, że do mnie należysz... - zaśmiałam się.
-Nikt mnie nie zjada wzrokiem, no oprócz Ciebie. - stwierdziłam.
-I przez Ciebie mi staje. - dorzucił swoje 3 grosze. Jest strasznie bezpośredni. Speszona wstałam z łóżka i podążyłam do walizki z ubraniami. Mój towarzysz nie mógł powstrzymać śmiechu na moją reakcję.
-I z czego rżysz?
-Bo jesteś taka urocza jak się rumienisz... I przez to też...
-Nawet nie kończ zboczeńcu! - ostrzegłam, a następnie obydwoje wybuchnęliśmy głośnym śmiechem.
Weszłam do łazienki i przebrałam się w to. Z racji tego, że jesteśmy na jednej z włoskich wysp, jest tu nadzwyczajnie ciepło. Nie jestem nauczona do takiej pogody, gdyż londyńska pogoda jest zupełnie inna. Cały czas pada i wieje wiatr. To cud, gdy wyjdzie słońce na dłużej niż 3 godziny. No, ale co poradzić?
Zrobiłam delikatny, naturalny makijaż i związując włosy w koka weszłam do pokoju, gdzie Harry narzekał, że musi skorzystać z toalety. -Co to jest? - spojrzałam na niego zdziwiona.
-Otwórz to się przekonasz. - cmoknął mnie w czoło i wciągnął na siebie dżinsowe szorty. Były mu trochę za duże, ale i tak wyglądał bosko. Otworzyłam pudełeczko i zobaczyłam ten piękny naszyjnik, który sam zawsze nosi na szyi.
-Harry! Jest cudowny!
-Teraz będziemy mieli takie same. - uśmiechnął się. -Obróć się.
Założył mi go.
-Dziękuję. Kocham Cię. - podziękowałam.
-Ja Ciebie też myszko. Chodź idziemy. - złapał mnie prawie za tyłek i chciał wychodzić, lecz nie pozwoliłam na to.
-Ej, ej rączki przy sobie do wieczora. - lekko uniósł kąciki ust. -Aha i zakładaj jakąś bluzkę czy coś!
-Czemu? Wszyscy kolesie tak chodzą, nie zauważyłaś? - postanowiłam się z nim trochę podroczyć.
-No widziałam, jeden miał taką klatę! Normalnie, wow! - spoważniał.
-Pff! - prychnął i udawał, że się obraził, choć i tak wiem, że ma zaciesz na pół twarzy. Za dobrze go znam.
-No żartuje przecież! - nic. Nie odezwał się.
-Ahh w takim razie idę. Może wyrwę jakiegoś kolesia. O! Jakie ciacho tam idzie! - spoglądnęłam przez okno i już chciałam wychodzić, ale zagrodził mi drogę.
-Żartowałaś, prawda?
-No jasne, że tak debilu! - położył ręce po obu stronach mojej głowy, opierając je o ścianę i mnie pocałował. Ma takie słodkie usta...
-No chodź już. Ja też nie jestem zbyt zadowolony z Twojego stroju. - zamlaskał.
-Czyżby? A może lepiej bez tego? - wskazałam na top.
-Nie! Nie! Nie! Nie! - nie mogłam się opanować. Ze śmiechu na jego minę, aż rozbolał mnie brzuch. Gdy wreszcie się uspokoiłam wyszliśmy na miasto pokupować trochę pamiątek dla naszych przyjaciół. Dzień uważam za udany!
****************************
Podoba Ci się? = komentarz
Jestem zawiedziona tym, że tak mało komentarzy dodajecie, a jest po 200 wyświetleń! Proszę postarajcie się w miare możliwości dodać komentarz chociaż z głupim uśmieszkiem, żebym wiedziała, że Wam się troszkę podoba. :)
sobota, 15 lutego 2014
Rozdział 8.
Skoro już tu jesteś to nie zaszkodzi Ci skomentować! To ogromna motywacja. :)
***Oczami Summer***
-Wow! Harry jesteś najlepszy! - wpatrywałam się w piękny widok, a mianowicie krajobraz Włoch. Prześliczne. Najlepiej zostałabym tu jak najdłużej, ale co z Londynem? Tam mam przyjaciół i dom. Nie wytrzymałabym bez mojego rodzinnego miasta.
-Podoba Ci się? - zapytał pełen radości.
-I to jak! Kocham Cię! - pocałowałam go czule.
-Zapraszam do stołu. - ukłonił się wskazując na stół.
-Bardzo dziękuję. - powiedziałam roześmiana, gdy odsunął mi krzesło.
-Co chciałabyś zjeść? - spytał, a ja wpatrywałam się w kartę dań, nie mogąc się zdecydować.
-Zjadłabym, hmmm... Sałatkę z kurczakiem i do tego białe wino poproszę.
-Już się robi kochanie. - wezwał gestem ręki kelnera.
-Co podać pięknej pani? - zarumieniłam się.
-Poprosimy dwa razy sałatkę z kurczakiem. Do tego białe wino kochanie? - zwróciłam się do Harrego, widząc zazdrość w jego oczach.
-Tak, tak. - złapał mnie za rękę.
-Za 5 minut podamy. - odszedł. Nastała niezręczna cisza.
-Ej... obrażony? - postanowiłam ją przerwać.
-Nie.
-Wściekły? - przejechałam nogą po jego łydce.
-Nie.
-W takim razie jaki? Ah, może zazdrosny? - zapytałam z szerokim uśmiechem.
-Tak? On ewidentnie Cię podrywał. - zagryzłam wargę.
-Ale nie masz o co być zazdrosny. Ten koleś nie dorasta Ci do pięt.
-Taki przystojniak z Tobą flirtuje i nie mam być zazdrosny? No powiedz... Brzydki nie jest.
-Jesteś słodki jak jesteś zazdrosny. - oblizałam usta i przejechałam ręką po jego kroczu. Złapał mnie za rękę.
-Takie rzeczy to w apartamencie mała. - musiałam ją zabrać bo przyszło jedzonko. Po zjedzeniu poszliśmy na spacer. Musiałam zdjąć buty, bo inaczej odpadłyby mi nogi. Na boso też wygodnie.
***
-No i znowu wyszło na moje.Trzeba było wziąć trampki czy coś.
-No chyba chory jesteś! Trampki i sukienka?! Boże... Chłopacy! - strzeliłam tak zwanego facepalma.
-No co? Fajnie by to wyglądało. Nie ruszaj się teraz. - polał mi skaleczenie na stopie wodą utlenioną. Pisnęłam.
-Jaki dzieciak, wytrzymasz, a następnym razem będziesz pamiętać, że nie chodzi się na boso po chodniku, skarbie. - cmoknął mnie o dziwo w łydkę i zakleił plastrem.
-Chodź na spacer.
-Ale mam kuku i nie mogę. - wywinęłam usta w podkówkę.
-Ty leniuchu. -wziął mnie na ręce i zeszliśmy na dół do stołówki.
Zachichotałam i objęłam jego szyję wtulając się w nią. Rozmawialiśmy i śmialiśmy się. Usiedliśmy na piasku na plaży i wpatrywaliśmy się w prześliczny zachód słońca. Chyba zasnęłam w jego ramionach bo nic więcej nie pamiętam z tego spaceru.
*****************************************************
Króciutki, ale mam nadzieję, że się Wam spodoba i pozostawicie komentarz z opinią.
***Oczami Summer***
-Wow! Harry jesteś najlepszy! - wpatrywałam się w piękny widok, a mianowicie krajobraz Włoch. Prześliczne. Najlepiej zostałabym tu jak najdłużej, ale co z Londynem? Tam mam przyjaciół i dom. Nie wytrzymałabym bez mojego rodzinnego miasta.
-Podoba Ci się? - zapytał pełen radości.
-I to jak! Kocham Cię! - pocałowałam go czule.
-Zapraszam do stołu. - ukłonił się wskazując na stół.-Bardzo dziękuję. - powiedziałam roześmiana, gdy odsunął mi krzesło.
-Co chciałabyś zjeść? - spytał, a ja wpatrywałam się w kartę dań, nie mogąc się zdecydować.
-Zjadłabym, hmmm... Sałatkę z kurczakiem i do tego białe wino poproszę.
-Już się robi kochanie. - wezwał gestem ręki kelnera.
-Co podać pięknej pani? - zarumieniłam się.
-Poprosimy dwa razy sałatkę z kurczakiem. Do tego białe wino kochanie? - zwróciłam się do Harrego, widząc zazdrość w jego oczach.
-Tak, tak. - złapał mnie za rękę.
-Za 5 minut podamy. - odszedł. Nastała niezręczna cisza.
-Ej... obrażony? - postanowiłam ją przerwać.
-Nie.
-Wściekły? - przejechałam nogą po jego łydce.
-Nie.
-W takim razie jaki? Ah, może zazdrosny? - zapytałam z szerokim uśmiechem.
-Tak? On ewidentnie Cię podrywał. - zagryzłam wargę.
-Ale nie masz o co być zazdrosny. Ten koleś nie dorasta Ci do pięt.
-Taki przystojniak z Tobą flirtuje i nie mam być zazdrosny? No powiedz... Brzydki nie jest.
-Jesteś słodki jak jesteś zazdrosny. - oblizałam usta i przejechałam ręką po jego kroczu. Złapał mnie za rękę.
-Takie rzeczy to w apartamencie mała. - musiałam ją zabrać bo przyszło jedzonko. Po zjedzeniu poszliśmy na spacer. Musiałam zdjąć buty, bo inaczej odpadłyby mi nogi. Na boso też wygodnie.
***
-No i znowu wyszło na moje.Trzeba było wziąć trampki czy coś.
-No chyba chory jesteś! Trampki i sukienka?! Boże... Chłopacy! - strzeliłam tak zwanego facepalma.
-No co? Fajnie by to wyglądało. Nie ruszaj się teraz. - polał mi skaleczenie na stopie wodą utlenioną. Pisnęłam.
-Jaki dzieciak, wytrzymasz, a następnym razem będziesz pamiętać, że nie chodzi się na boso po chodniku, skarbie. - cmoknął mnie o dziwo w łydkę i zakleił plastrem.
-Chodź na spacer.
-Ale mam kuku i nie mogę. - wywinęłam usta w podkówkę.
-Ty leniuchu. -wziął mnie na ręce i zeszliśmy na dół do stołówki.
Zachichotałam i objęłam jego szyję wtulając się w nią. Rozmawialiśmy i śmialiśmy się. Usiedliśmy na piasku na plaży i wpatrywaliśmy się w prześliczny zachód słońca. Chyba zasnęłam w jego ramionach bo nic więcej nie pamiętam z tego spaceru.
*****************************************************
Króciutki, ale mam nadzieję, że się Wam spodoba i pozostawicie komentarz z opinią.
Podoba Ci się? = Komentarz.
LICZYŁABYM NA WIĘCEJ KOMENTARZY NIŻ POD POPRZEDNIM ROZDZIAŁEM.
wtorek, 11 lutego 2014
Rozdział 7.
Skoro już tu jesteś to nie zaszkodzi Ci skomentować! To ogromna motywacja. :)
***Oczami Harrego***
-Co Ty tu robisz ?!
-Przyszedłem po moją Summer.
-Po pierwsze Summi nie jest Twoja, a po drugie nie śledź nas i stąd wypierdalaj !
-Ojj chłopcze... Twoja dziewczyna i tak woli mnie. Sama do mnie zadzwoniła...
-Nie kłam idioto ! Spieprzaj stąd bo zawołam ochronę !
-Nie pójdę sobie, dopóki nie zabiorę stąd mojej własności.
-Czy Ty do jasnej cholery myślisz, że Ona jest jakąś rzeczą, którą możesz wpakować do walizki ?
-Tak, dokładnie tak myślę. Ta mała suka nie zasługuje na miłość.
-Powiedz tak o niej jeszcze razz, to kurwa nie ręcze za siebie ! - walnąłem go w ryj. Zaśmiał się tylko i pokręcił głową.
-Pamiętaj tylko o jednym... Jak nie zabiorę jej teraz to zrobię to przy innej okazji kochasiu.
-Nigdy, przenigdy nie pozwolę Ci jej tknąć. - wysyczałem.
-No jak chcesz. Nie zdobędę jej to Cię zabiję i wtedy będzie już tylko moja.
-Oddałbym za nią życie, ale wiedząc, że będzie skazana na Ciebie ? Nigdy ! - w progu pokoju pojawiła się Summer. Alex wyciągnął broń. Cholera ! Wycelował we mnie.
-Idź się pakuj albo w niego strzelę. - spojrzała ze łzami w oczach na mnie. Napastnik jej się przyglądał, więc wykorzystałem chwilę jego nieuwagi i powaliłem go na ziemię blokując broń. Powiedziałem Summer, żeby szybko zadzwoniła na policję. Po paru minutach
przyjechali i go zabrali. Złożyliśmy jeszcze krótkie zeznania i mieliśmy spokój.
-Kochanie, porozmawiajmy... - zaproponowałem. Usiadła koło mnie ze skrzyżowanymi rękoma opierając się o oparcie.
-Słucham ? - powiedziała to tak obojętnie, że aż zabolało...
-Ja to wszystko przemyślałem... Nie chcę Cię stracić, więc poprawię się...
-Nie musisz się poprawiać... Jesteś idealny, ale chodzi o Alexa. Nie możesz wyżywać się na mnie.
-Dobrze, dobrze. Rozumiem Cię, sam na pewno nie chciałbym być tak traktowany... - przytuliłem ją.
-Idź się ubierz, elegancko. - cmoknąłem ją w policzek.
-Gdzie idziemy ?
-Zabieram Cię na kolację. - poszła na górę cała w skowronkach.
***
-Skarbie wyglądasz tak... wow ! - usłyszałam schodząc po schodach.
-Masz szczęście, że zabrałam tę sukienkę ! -zaśmiałam się zakładając na siebie marynarkę.
-Ogromne szczęście. Chodź piękna. - złapał mnie za ręke i poprowadził do drzwi. Wyszliśmy z hotelu. Szliśmy już dobre 20 minut, a mnie zaczęły boleć nogi. Mogłam nie brać szpilek...
-Harry... Daleko jeszcze ? Nogi mi odpadają !
-Trzeba było brać takie szpile ?
-No ej no, bo patrz jak pasują do tej sukienki. Nie wiesz, że beż pasuje do takiego wzoru ?
-Nie ? - powiedział śmiesznie.
-To teraz już wiesz ! Zamów taksówkę, bo nie dam rady iść.
-Nie. - wziął mnie na ręce jak panne młodą.
-Debilu zmęczysz się. Jestem ciężka.
-Ile ważysz ?
-45 kg.
-Kochana, czy Ty myślisz, że jestem takim słabiakiem, że nie uniosę 40 kg ?
-A czy ja to powiedziałam ?
-Za chwilę będziemy. - zmienił temat.
Staliśmy przed ogromną restauracją. Harry zaprowadził mnie na górę. Widok jaki zastałam sprawił, że moje policzki zrobiły się mokre.
******************************************************
Podoba Ci się ? = komentarz
Krótki, ale dodałam wcześniej. ;)
To mój ostatni tydzień ferii, więc raczej następny rozdział będzie za tydzień. :)
Zapraszam na rozdział Angel ;)
Duuużo komentarzy = next ;)
***Oczami Harrego***
-Co Ty tu robisz ?!
-Przyszedłem po moją Summer.
-Po pierwsze Summi nie jest Twoja, a po drugie nie śledź nas i stąd wypierdalaj !
-Ojj chłopcze... Twoja dziewczyna i tak woli mnie. Sama do mnie zadzwoniła...
-Nie kłam idioto ! Spieprzaj stąd bo zawołam ochronę !
-Nie pójdę sobie, dopóki nie zabiorę stąd mojej własności.
-Czy Ty do jasnej cholery myślisz, że Ona jest jakąś rzeczą, którą możesz wpakować do walizki ?
-Tak, dokładnie tak myślę. Ta mała suka nie zasługuje na miłość.
-Powiedz tak o niej jeszcze razz, to kurwa nie ręcze za siebie ! - walnąłem go w ryj. Zaśmiał się tylko i pokręcił głową.
-Pamiętaj tylko o jednym... Jak nie zabiorę jej teraz to zrobię to przy innej okazji kochasiu.
-Nigdy, przenigdy nie pozwolę Ci jej tknąć. - wysyczałem.
-No jak chcesz. Nie zdobędę jej to Cię zabiję i wtedy będzie już tylko moja.
-Oddałbym za nią życie, ale wiedząc, że będzie skazana na Ciebie ? Nigdy ! - w progu pokoju pojawiła się Summer. Alex wyciągnął broń. Cholera ! Wycelował we mnie.
-Idź się pakuj albo w niego strzelę. - spojrzała ze łzami w oczach na mnie. Napastnik jej się przyglądał, więc wykorzystałem chwilę jego nieuwagi i powaliłem go na ziemię blokując broń. Powiedziałem Summer, żeby szybko zadzwoniła na policję. Po paru minutach
przyjechali i go zabrali. Złożyliśmy jeszcze krótkie zeznania i mieliśmy spokój.
-Kochanie, porozmawiajmy... - zaproponowałem. Usiadła koło mnie ze skrzyżowanymi rękoma opierając się o oparcie.
-Słucham ? - powiedziała to tak obojętnie, że aż zabolało...
-Ja to wszystko przemyślałem... Nie chcę Cię stracić, więc poprawię się...
-Nie musisz się poprawiać... Jesteś idealny, ale chodzi o Alexa. Nie możesz wyżywać się na mnie.
-Dobrze, dobrze. Rozumiem Cię, sam na pewno nie chciałbym być tak traktowany... - przytuliłem ją.
-Idź się ubierz, elegancko. - cmoknąłem ją w policzek.
-Gdzie idziemy ?
-Zabieram Cię na kolację. - poszła na górę cała w skowronkach.
***
-Skarbie wyglądasz tak... wow ! - usłyszałam schodząc po schodach.
-Masz szczęście, że zabrałam tę sukienkę ! -zaśmiałam się zakładając na siebie marynarkę.
-Ogromne szczęście. Chodź piękna. - złapał mnie za ręke i poprowadził do drzwi. Wyszliśmy z hotelu. Szliśmy już dobre 20 minut, a mnie zaczęły boleć nogi. Mogłam nie brać szpilek...
-Harry... Daleko jeszcze ? Nogi mi odpadają !
-Trzeba było brać takie szpile ?
-No ej no, bo patrz jak pasują do tej sukienki. Nie wiesz, że beż pasuje do takiego wzoru ?
-Nie ? - powiedział śmiesznie.
-To teraz już wiesz ! Zamów taksówkę, bo nie dam rady iść.
-Nie. - wziął mnie na ręce jak panne młodą.
-Debilu zmęczysz się. Jestem ciężka.
-Ile ważysz ?
-45 kg.
-Kochana, czy Ty myślisz, że jestem takim słabiakiem, że nie uniosę 40 kg ?
-A czy ja to powiedziałam ?
-Za chwilę będziemy. - zmienił temat.
Staliśmy przed ogromną restauracją. Harry zaprowadził mnie na górę. Widok jaki zastałam sprawił, że moje policzki zrobiły się mokre.
******************************************************
Podoba Ci się ? = komentarz
Krótki, ale dodałam wcześniej. ;)
To mój ostatni tydzień ferii, więc raczej następny rozdział będzie za tydzień. :)
Zapraszam na rozdział Angel ;)
Duuużo komentarzy = next ;)
piątek, 7 lutego 2014
Rozdział 6.
Skoro już tu jesteś to nie zaszkodzi Ci skomentować! To ogromna motywacja. :)
***Oczami Harrego***
-Summer ? Gdzie jesteś ? - zawołałem ją.
-Na balkonie... - szybko tam pobiegłem.
-Czemu się nie odzywałaś ? Wystraszyłaś mnie. - przytuliłem ją.
-Dzwonił Alex. - wzdychnęła.
-Czego chciał ? - warknąłem.
-Powiedział, że jak wrócę do Londynu to... mnie znajdzie i będę tylko jego... - schowała głowę w ręce.
-Idź do pokoju.
-Nie, muszę się dotlenić.
-Idź do środka powiedziałem ! - lekko podniosłem głos. Nic nie powiedziała tylko wybiegła z apartamentu.
***Oczami Summer***
Jezu ! Znowu jest dla mnie wredny. Gdy tylko usłyszy imię tego przeklętego typa. Wyszłam z apartamentu, nie zważając na to, że kompletnie nie znam Sycylii, bo tu właśnie się znajdujemy.... Ta włoska wyspa jest przepiękna, ale ma tyle ulic, dróżek, że nawet z dokładną mapą bym się zgubiła. Poszłam na plażę, gdzie miło spędzaliśmy z Harrym czas. Usiadłam i wpatrywałam się w przepiękny zachód słońca. Zadzwonił mój telefon. Spojrzałam na wyświetlacz.
''Harry <3'' odrzuciłam. Dzwonił jeszcze z 10 razy i chyba się poddał. Wysłałam mu tylko sms'a o treści:
''Nie chcę z Tobą rozmawiać.''
Nie czekałam długo na odpowiedź, bo przyszła zaledwie po paru sekundach.
''Nie strzelaj głupich fochów tylko wróć do hotelu, albo powiedz gdzie jesteś.''
Boże, jaki idiota ! Nie miałam zamiaru mu odpisywać. Zaczęło robić się coraz ciemniej. Nie przeszkadzało mi to. Do chwili. Usłyszałam krzyki. To głos Harrego. Wołał mnie. Skąd On wiedział, że będę na plaży ? Można się w sumie domyślić. Chyba mnie zauważył bo jego nawoływania ucichły. Odwróciłam się i zobaczyłam, że znajduje się z 10 metrów ode mnie. Wstałam i poszłam w przeciwnym kierunku.
-Nie rozumiesz, że nie chcę z Tobą rozmawiać ?!
-Obrażasz się o byle co ! Chodź tutaj w tej chwili. - odwróciłam się jedynie i pokazałam środkowy palec. Za chwilę znów szłam jak najdalej od niego.
-Co ty znowu odwalasz ?
-Mam dość twojego chamskiego zachowania wobec mnie.
-A czy ja Cię biję albo poniżam jak ten idiota ?
-Nie, ale jesteś dla mnie zimny momentami. To nie jest wcale fajne. Jak masz taki być za każdym razem jak usłyszysz imię Alexa lub coś o nim to wiesz co ? Z nami koniec.
-Ale...
-Żadnego ale. Jak to się nie zmieni to nie widzę nas w związku. Przemyśl to co powiedziałam i potem pogadamy. - odeszłam zostawiając go samego na przemyślenia. Chciałabym, żeby to się zmieniło.
***Oczami Harrego***
Co ?! Jesteśmy ze sobą zaledwie kilka godzin, a jej się już nie podoba ? Może rzeczywiście nie powinienem być taki oschły, ale no nic nie poradzę, że przez tego kolesia szastają mną emocje. Wszystko się ułoży mam nadzieję. Wróciłem do hotelu. Nie chciałem jej przeszkadzać... Za pewne teraz jest w swoim świecie. Myśli o tym wszystkim. Rzuciłem się na łóżko i krzyczałem w poduszkę. Musiałem jakoś rozładować emocje. Usłyszałem otwieranie się drzwi wejściowych. Pobiegłem do przedpokoju. Nie spodziewałem się tej osoby... Co On do diaska robi na Sycylii ?!
******************
Jest krótki, ale chciałam dodać szybko. ;)
Podoba Ci się ? = komentarz
Minimum 10 komentarzy. = next
******************
Jest krótki, ale chciałam dodać szybko. ;)
Podoba Ci się ? = komentarz
Minimum 10 komentarzy. = next
środa, 5 lutego 2014
Rozdział 5.
Skoro już tu jesteś to nie zaszkodzi Ci skomentować! To ogromna motywacja. :)
***Oczami Summer***
-To było twoje marzenie więc je spełniłem. - łzy szczęścia leciały z moich oczu mocząc koszulkę Harrego.
-Tak bardzo Ci dziękuję ! - pocałowałam go w policzek. Lekko odsunęłam głowę. Patrzyliśmy sobie w oczy. Spojrzałam na jego usta i delikatnie je musnęłam. Oddał pocałunek. Przygryzłam jego wargę i podniosłam swój wzrok na szmaragdowe oczy Harrego. Dało się z nich wyczytać szczęście, troskę, miłość ? Uśmiechnął się do mnie. To znaczy, że spodobał mu się mój gest ? Zabraliśmy walizki i poszliśmy do hotelu, który znajdował się blisko lotniska. Zaledwie 15 minut drogi w dobrym tempie. Rozpakowaliśmy walizki i położyliśmy się żeby odpocząć.
-Harry... Musimy porozmawiać... O tym pocałunku...
-Wiem. Ja pierwszy powiem, okej ? - przytaknęła głową.
-Od pewnego czasu, a mianowicie od około roku podobasz mi się. Kocham Cie już nie jak przyjaciółkę... Ciężko było mi ukrywać moje uczucia, cholernie ciężko... Dlatego postanowiłem Ci to wyznać tutaj... Kocham Cię. Teraz Ty...- opuścił głowę.
***Oczami Harrego***
-Harry, bo... Bo ja też Cię kocham ! - wpiłem się w jej usta kładąc jej drobne ciało na łóżko. Swoje nogi oplotła wokół moich bioder. Cmoknąłem ją w nos i zadałem ważne pytanie.
-Summi... będziesz moją dziewczyną ? Moją małą księżniczką ?
-No nie wiem. - udała zamyśloną i parsknęła śmiechem. -No jasne, że tak głupolu ! Idziemy na plażę ?
-No oczywiście. Wieczorem mamy być na Skype. Wiesz, chłopaki... - wywróciłem oczami. Spakowaliśmy potrzebne rzeczy i się przebraliśmy.
-To chodź. - pociągnąłem ją za rękę w stronę drzwi. Poszliśmy na włoską plażę. Rozłożyliśmy koc i położyliśmy się.
-Idziemy popływać ?
-Później Styles. Chcę się poopalać. - wymruczała.
-Nie ma nie. Najpierw pływanie potem się posmażysz na słońcu... Skarbie... - zgodziła się. Poszliśmy na brzeg. Woda była gorąca. Złapałem ją w pasie i podniosłem do góry.
-Kocham Cię, wiesz ?
-No już to dzisiaj chyba słyszałam. - wyszczerzyła się i dostała buziaka. Uśmiech nie schodził mi z twarzy, tak samo i z twarzy Summ.
-Wiesz jak się cieszę, że zgodziłaś się ?
-Ja tak samo, kotek.
***
-A co to za buziaki ? Jesteście razem i nic nam nie mówicie ? Myślałem, że się przyjaźnimy ! - zrobił minę zbitego psa.
-Wiesz Zayn... Jesteśmy ze sobą od jakichś 4 - 5 godzin.
-No to masz szczęście stary ! To my nie przeszkadzamy misiaczki i szczęścia jeszcze raz.
-Ale pamiętajcie, że ja i Niall nie jesteśmy jeszcze gotowi na bycie wujkami !
-Lou idioto, spadaj. My lecimy, trzymajcie się. - zamknąłem laptopa.
-A my co robimy skarbie ? - poruszałem brwiami.
-Zboku Ty ! Mam ochotę na czekoladę.
-Serio ? Czekolada potrzebna Ci do szczęścia ? - spytałem rozbawiony.
-No tak jakoś. - zarumieniła się. Już rozumiem.
-Okej, rozumiem o co chodzi. Skoczę na dół do bufetu i Ci ją przyniosę. Nigdzie się nie ruszaj, za 10 minut będę. - za chwilę byłem już u celu. Wziąłem kilka czekolad, zapłaciłem i poszedłem z powrotem do naszego apartamentu. Wszedłem do środka i zawołałem Summer, ale się nie odzywała. Zaniepokoiło mnie to.
***Oczami Summer***
-To było twoje marzenie więc je spełniłem. - łzy szczęścia leciały z moich oczu mocząc koszulkę Harrego.
-Tak bardzo Ci dziękuję ! - pocałowałam go w policzek. Lekko odsunęłam głowę. Patrzyliśmy sobie w oczy. Spojrzałam na jego usta i delikatnie je musnęłam. Oddał pocałunek. Przygryzłam jego wargę i podniosłam swój wzrok na szmaragdowe oczy Harrego. Dało się z nich wyczytać szczęście, troskę, miłość ? Uśmiechnął się do mnie. To znaczy, że spodobał mu się mój gest ? Zabraliśmy walizki i poszliśmy do hotelu, który znajdował się blisko lotniska. Zaledwie 15 minut drogi w dobrym tempie. Rozpakowaliśmy walizki i położyliśmy się żeby odpocząć.
-Harry... Musimy porozmawiać... O tym pocałunku...
-Wiem. Ja pierwszy powiem, okej ? - przytaknęła głową.
-Od pewnego czasu, a mianowicie od około roku podobasz mi się. Kocham Cie już nie jak przyjaciółkę... Ciężko było mi ukrywać moje uczucia, cholernie ciężko... Dlatego postanowiłem Ci to wyznać tutaj... Kocham Cię. Teraz Ty...- opuścił głowę.
***Oczami Harrego***
-Harry, bo... Bo ja też Cię kocham ! - wpiłem się w jej usta kładąc jej drobne ciało na łóżko. Swoje nogi oplotła wokół moich bioder. Cmoknąłem ją w nos i zadałem ważne pytanie.
-Summi... będziesz moją dziewczyną ? Moją małą księżniczką ?
-No nie wiem. - udała zamyśloną i parsknęła śmiechem. -No jasne, że tak głupolu ! Idziemy na plażę ?
-No oczywiście. Wieczorem mamy być na Skype. Wiesz, chłopaki... - wywróciłem oczami. Spakowaliśmy potrzebne rzeczy i się przebraliśmy.
-To chodź. - pociągnąłem ją za rękę w stronę drzwi. Poszliśmy na włoską plażę. Rozłożyliśmy koc i położyliśmy się.
-Idziemy popływać ?
-Później Styles. Chcę się poopalać. - wymruczała.
![]() |
-Kocham Cię, wiesz ?
-No już to dzisiaj chyba słyszałam. - wyszczerzyła się i dostała buziaka. Uśmiech nie schodził mi z twarzy, tak samo i z twarzy Summ.
-Wiesz jak się cieszę, że zgodziłaś się ?
-Ja tak samo, kotek.
***
-A co to za buziaki ? Jesteście razem i nic nam nie mówicie ? Myślałem, że się przyjaźnimy ! - zrobił minę zbitego psa.
-Wiesz Zayn... Jesteśmy ze sobą od jakichś 4 - 5 godzin.
-No to masz szczęście stary ! To my nie przeszkadzamy misiaczki i szczęścia jeszcze raz.
-Ale pamiętajcie, że ja i Niall nie jesteśmy jeszcze gotowi na bycie wujkami !
-Lou idioto, spadaj. My lecimy, trzymajcie się. - zamknąłem laptopa.
-A my co robimy skarbie ? - poruszałem brwiami.
-Zboku Ty ! Mam ochotę na czekoladę.
-Serio ? Czekolada potrzebna Ci do szczęścia ? - spytałem rozbawiony.
-No tak jakoś. - zarumieniła się. Już rozumiem.
-Okej, rozumiem o co chodzi. Skoczę na dół do bufetu i Ci ją przyniosę. Nigdzie się nie ruszaj, za 10 minut będę. - za chwilę byłem już u celu. Wziąłem kilka czekolad, zapłaciłem i poszedłem z powrotem do naszego apartamentu. Wszedłem do środka i zawołałem Summer, ale się nie odzywała. Zaniepokoiło mnie to.
********************************
Podoba Ci się ? = komentarz ! ;)
Tak długo czekaliście, aż wyznają sobie uczucia więc proszę ! ;D
Podoba Ci się ? = komentarz ! ;)
Tak długo czekaliście, aż wyznają sobie uczucia więc proszę ! ;D
sobota, 1 lutego 2014
Rozdział 4.
Skoro już tu jesteś to nie zaszkodzi Ci skomentować! To ogromna motywacja. :)
Chowaliśmy zakupy do samochodu, gdy znikąd pojawił się Alex.
-Cześć skarbie. - zbliżył się do mnie i chciał pocałować.
-Skarbie? O ile się nie mylę nie jesteśmy już razem.
-Do prawdy? Jakoś nie słyszałem. Oficjalnie nie zerwaliśmy więc nadal jesteś moja własnością.
-Nigdy nią nie byłam. - moje uszy wypełnił jego przerażający śmiech.
-Ohh kochanie. Żałuj, że ode mnie odeszłaś.
-Że co proszę? Bardzo się cieszę, że Harry pomógł mi od Ciebie uciec. Wręcz skaczę z radości!
-Piekło dopiero się zacznie więc radzę Ci dobrze. Uważaj na siebie i tego lalusia.
-Nie waż się tak o nim mówić! Groźby są karalne.
-Hahaha. Nie pójdziesz na policję.
-Bo co?
-Bo zbyt mnie kochasz.
-Nie kocham Cię. Nienawidzę Cię. Jesteś nic nie wartym śmieciem.
-Nie wierzę Ci.
-To masz problem. Spierdalaj. - wtrącił się Harry.
-A Ty pedale co się odzywasz? Z Tobą nie rozmawiam. - mój przyjaciel rzucił się na Alexa. Dostał kilka razy w mordę.
-Wsiadaj do samochodu. - warknął.
Jechaliśmy w kompletnej ciszy. Słychać było tylko cicho grające radio i dźwięk silnika. Zajechaliśmy pod dom. Wzięłam torby i szybko weszłam do środka, a następnie do pokoju.
-Już jesteście? - krzyknął Louis. Nic nie opowiedziałam.
Rzuciłam siatki w kąt i usiadłam na parapecie. Wpatrywałam się w krople deszczu spływające po szybie.
Chwilę temu musiało zacząć padać. Usłyszałam czyjeś kroki. Był to Harry.
-Opatrzyć Ci dłonie?
-Nie potrzebuje Twojej pomocy. - tego już nie wytrzymałam.Wstałam i chciałam wyjść z pomieszczenia, ale mi na to nie pozwolił.
-Zostaw mnie. - wyrywałam się.
-Czemu taka jesteś?
-Jaka?
-Obrażalska.
-Gdybyś nie był dla mnie chamski to bym taka nie była.
-Przepraszam, ale wkurzył mnie ten idiota.
-To nie powód żeby się na mnie wyżywać.
-Nie gniewaj się. Misia...
-No dobra, ale nie bądź już taki. Nie wyżywaj się na mnie.
-Okey, a teraz chodź na dół. Spędzimy miło czas z przyjaciółmi.
-Gramy w butelkę! Ja kręcę pierwszy! - darł się Liam. Wypadło na mnie.
-Prawda czy wyzwanie?
-Prawda. - za nic w świecie nie wezmę wyzwania.
-Hmm... Kochasz Harrego? - osłupiałam.
-No... y... - i co ja mam im powiedzieć? Tak. Kocham Harrego i jest dla mnie najważniejszy? Na pewno nie.
-Jestem ciekaw. Mów. - Niall mnie popędzał.
-Tak, kocham Go... Jak przyjaciela. - ciężko było mi mówić te słowa, które nie były prawdą. Były prawdą w pewnym sensie.
-Teraz ja kręcę. - wypadło na Dani.
-Wyzwanie!
- No to... Lou podpowiedz mi coś. - zaczęliśmy główkować nad zadaniem dla Danielle.
***
-No dalej! To nic strasznego!
-Tak, tylko, że to nie Ty musisz paradować po ulicy w samej bieliźnie. Już w życiu z Wami nie zagram! - wszyscy nie mogli powstrzymać śmiechu. No może oprócz Liama, który nie był zbytnio zadowolony z tego pomysłu. No cóż. Jest jej chłopakiem, wątpię żeby Lou byłby zachwycony stadem mężczyzn oglądających się za jego kobietą. No, ale to jest Tommo. Lubi robić każdemu na złość, ale gorzej gdy ktoś robi to jemu.
*********************************
Podoba się? = komentarz
Taki rozdział dziwny trochę. :D
Ahh, nareszcie moje upragnione ferie ! <3
Wielkopolska pozdrawia ! :D
A Wam kiedy zaczynają się ferie ? :)
Chowaliśmy zakupy do samochodu, gdy znikąd pojawił się Alex.
-Cześć skarbie. - zbliżył się do mnie i chciał pocałować.
-Skarbie? O ile się nie mylę nie jesteśmy już razem.
-Do prawdy? Jakoś nie słyszałem. Oficjalnie nie zerwaliśmy więc nadal jesteś moja własnością.
-Nigdy nią nie byłam. - moje uszy wypełnił jego przerażający śmiech.
-Ohh kochanie. Żałuj, że ode mnie odeszłaś.
-Że co proszę? Bardzo się cieszę, że Harry pomógł mi od Ciebie uciec. Wręcz skaczę z radości!
-Piekło dopiero się zacznie więc radzę Ci dobrze. Uważaj na siebie i tego lalusia.
-Nie waż się tak o nim mówić! Groźby są karalne.
-Hahaha. Nie pójdziesz na policję.-Bo co?
-Bo zbyt mnie kochasz.
-Nie kocham Cię. Nienawidzę Cię. Jesteś nic nie wartym śmieciem.
-Nie wierzę Ci.
-To masz problem. Spierdalaj. - wtrącił się Harry.
-A Ty pedale co się odzywasz? Z Tobą nie rozmawiam. - mój przyjaciel rzucił się na Alexa. Dostał kilka razy w mordę.
-Wsiadaj do samochodu. - warknął.
Jechaliśmy w kompletnej ciszy. Słychać było tylko cicho grające radio i dźwięk silnika. Zajechaliśmy pod dom. Wzięłam torby i szybko weszłam do środka, a następnie do pokoju.
-Już jesteście? - krzyknął Louis. Nic nie opowiedziałam.
Rzuciłam siatki w kąt i usiadłam na parapecie. Wpatrywałam się w krople deszczu spływające po szybie.
Chwilę temu musiało zacząć padać. Usłyszałam czyjeś kroki. Był to Harry.
-Opatrzyć Ci dłonie?
-Nie potrzebuje Twojej pomocy. - tego już nie wytrzymałam.Wstałam i chciałam wyjść z pomieszczenia, ale mi na to nie pozwolił.
-Zostaw mnie. - wyrywałam się.
-Czemu taka jesteś?
-Jaka?
-Obrażalska.
-Gdybyś nie był dla mnie chamski to bym taka nie była.
-Przepraszam, ale wkurzył mnie ten idiota.
-To nie powód żeby się na mnie wyżywać.
-Nie gniewaj się. Misia...
-No dobra, ale nie bądź już taki. Nie wyżywaj się na mnie.
-Okey, a teraz chodź na dół. Spędzimy miło czas z przyjaciółmi.
-Gramy w butelkę! Ja kręcę pierwszy! - darł się Liam. Wypadło na mnie.
-Prawda czy wyzwanie?
-Prawda. - za nic w świecie nie wezmę wyzwania.
-Hmm... Kochasz Harrego? - osłupiałam.
-No... y... - i co ja mam im powiedzieć? Tak. Kocham Harrego i jest dla mnie najważniejszy? Na pewno nie.
-Jestem ciekaw. Mów. - Niall mnie popędzał.
-Tak, kocham Go... Jak przyjaciela. - ciężko było mi mówić te słowa, które nie były prawdą. Były prawdą w pewnym sensie.
-Teraz ja kręcę. - wypadło na Dani.
-Wyzwanie!
- No to... Lou podpowiedz mi coś. - zaczęliśmy główkować nad zadaniem dla Danielle.
***
-No dalej! To nic strasznego!
-Tak, tylko, że to nie Ty musisz paradować po ulicy w samej bieliźnie. Już w życiu z Wami nie zagram! - wszyscy nie mogli powstrzymać śmiechu. No może oprócz Liama, który nie był zbytnio zadowolony z tego pomysłu. No cóż. Jest jej chłopakiem, wątpię żeby Lou byłby zachwycony stadem mężczyzn oglądających się za jego kobietą. No, ale to jest Tommo. Lubi robić każdemu na złość, ale gorzej gdy ktoś robi to jemu.
*********************************
Podoba się? = komentarz
Taki rozdział dziwny trochę. :D
Ahh, nareszcie moje upragnione ferie ! <3
Wielkopolska pozdrawia ! :D
A Wam kiedy zaczynają się ferie ? :)
piątek, 24 stycznia 2014
Rozdział 3.
Skoro już tu jesteś to nie zaszkodzi Ci skomentować! To ogromna motywacja. :)
Sesja trwała w najlepsze. Przyglądaliśmy się dokładnie pozującej Summer. Wow! Była genialna. Wszystko wyglądało tak jakby nie udawała, tak realistycznie! Fotograf wciąż ją chwalił, a jak to ja byłem zazdrosny... o swoją przyjaciółkę! Boję się, że przez moje silne uczucie co do niej zniszczę naszą przyjaźń. Nie wybaczyłbym sobie tego. Jak na razie wolę nie ryzykować i ukrywać swoje emocje. To będzie najlepsze rozwiązanie.
-Stary, ta twoja przyjaciółka jest niezła!
-Ej, ej. Uważaj na słówka Zayn. - skarciłem go.
-Czyżbyś się zakochał? - oczywiście swoje trzy grosze dorzucił Louis.
-Możemy już iść. - dołączyła do Nas Summ.
-Okej, a może dziś wybierzemy się na jakąś imprezę hmm? - zaproponowałem.
-Jasne, czemu nie. - wszyscy mi przytaknęli.
-Dan to może pójdziemy na jakieś zakupy? Nie mam co na siebie włożyć! - zaśmiałem się.
-A Ty co rżysz?
-Masz z 30 sukienek!
-Nie prawda, bo 15! - wszyscy wybuchli gromkim śmiechem.
-Nie śmiejcie się to mało. No to jak Dan, idziemy?
-Przepraszam, ale nie dam rady. Za godzinę mam próbę.
-Nie no jasne. Rozumiem. - uśmiechnęłam się. -Haaaaaaryyy? - zatrzepotała rzęsami i zrobiła minę zbitego psa. -Proooooszę! - zawsze to na mnie działa...
-Nie, nie, nie! Już raz byłem na ''małych'' zakupach z Tobą i nigdy ich nie zapomnę. - zrobiłem przerażoną minę.
-Tylko 20 minut. Proszę.
-Eh... No dobra. Chłopaki jak nie wrócę za 4 godziny to mnie szukajcie.
-Debil! Ruszaj tyłek, bo się nie wyrobimy! - ponagliła mnie.
Wsiedliśmy do mojego Range Rovera i odjechaliśmy w stronę najbliższego Centrum Handlowego.
***
-Jeszcze jeden sklep. Harry no proszę! - pociągnęła mnie za rękę.
-Ale to już chyba 4 OSTATNI. Summer chce Ci się? - spytałem już zmęczony tym bieganiem po sklepach.
-Teraz idziemy do mojego ulubionego! Są tam najlepsze ciuchy. - weszliśmy do środka.
Summer zaczęła chodzić w kółko regałów i oglądać sukienki. Ta dziewczyna mnie zadziwia! 3 godziny chodzenia po sklepach, a Ona nadal nie ma dość. Usiadłem na jednym z miękkich foteli i przyglądałem się jej. Jest idealna... Tak bardzo chciałbym, żeby była moja... Może niedługo, albo chociaż kiedyś wyznam jej to. Ona to odwzajemni, weźmiemy ślub i będziemy razem wychowywać gromadkę dzieci? Dobrze, że za marzenia nie karają, bo już dawno siedziałbym w więzieniu...
********************
Rozdział krótki. Zero akcji. Masakra po prostu. To wszystko spowodowane brakiem czasu, który poświęcam na naukę.
Wybaczycie? :)
Następny dodam we ferie, które mam od 03.02.14r.
Podoba się? = komentarz.
Sesja trwała w najlepsze. Przyglądaliśmy się dokładnie pozującej Summer. Wow! Była genialna. Wszystko wyglądało tak jakby nie udawała, tak realistycznie! Fotograf wciąż ją chwalił, a jak to ja byłem zazdrosny... o swoją przyjaciółkę! Boję się, że przez moje silne uczucie co do niej zniszczę naszą przyjaźń. Nie wybaczyłbym sobie tego. Jak na razie wolę nie ryzykować i ukrywać swoje emocje. To będzie najlepsze rozwiązanie.
-Stary, ta twoja przyjaciółka jest niezła!
-Ej, ej. Uważaj na słówka Zayn. - skarciłem go.
-Czyżbyś się zakochał? - oczywiście swoje trzy grosze dorzucił Louis.
-Możemy już iść. - dołączyła do Nas Summ.
-Okej, a może dziś wybierzemy się na jakąś imprezę hmm? - zaproponowałem.
-Jasne, czemu nie. - wszyscy mi przytaknęli.
-Dan to może pójdziemy na jakieś zakupy? Nie mam co na siebie włożyć! - zaśmiałem się.
-A Ty co rżysz?
-Masz z 30 sukienek!
-Nie prawda, bo 15! - wszyscy wybuchli gromkim śmiechem.
-Nie śmiejcie się to mało. No to jak Dan, idziemy?
-Przepraszam, ale nie dam rady. Za godzinę mam próbę.
-Nie no jasne. Rozumiem. - uśmiechnęłam się. -Haaaaaaryyy? - zatrzepotała rzęsami i zrobiła minę zbitego psa. -Proooooszę! - zawsze to na mnie działa...-Nie, nie, nie! Już raz byłem na ''małych'' zakupach z Tobą i nigdy ich nie zapomnę. - zrobiłem przerażoną minę.
-Tylko 20 minut. Proszę.
-Eh... No dobra. Chłopaki jak nie wrócę za 4 godziny to mnie szukajcie.
-Debil! Ruszaj tyłek, bo się nie wyrobimy! - ponagliła mnie.
Wsiedliśmy do mojego Range Rovera i odjechaliśmy w stronę najbliższego Centrum Handlowego.
***
-Jeszcze jeden sklep. Harry no proszę! - pociągnęła mnie za rękę.
-Ale to już chyba 4 OSTATNI. Summer chce Ci się? - spytałem już zmęczony tym bieganiem po sklepach.
-Teraz idziemy do mojego ulubionego! Są tam najlepsze ciuchy. - weszliśmy do środka.
Summer zaczęła chodzić w kółko regałów i oglądać sukienki. Ta dziewczyna mnie zadziwia! 3 godziny chodzenia po sklepach, a Ona nadal nie ma dość. Usiadłem na jednym z miękkich foteli i przyglądałem się jej. Jest idealna... Tak bardzo chciałbym, żeby była moja... Może niedługo, albo chociaż kiedyś wyznam jej to. Ona to odwzajemni, weźmiemy ślub i będziemy razem wychowywać gromadkę dzieci? Dobrze, że za marzenia nie karają, bo już dawno siedziałbym w więzieniu...
********************
Rozdział krótki. Zero akcji. Masakra po prostu. To wszystko spowodowane brakiem czasu, który poświęcam na naukę.
Wybaczycie? :)
Następny dodam we ferie, które mam od 03.02.14r.
Podoba się? = komentarz.
poniedziałek, 13 stycznia 2014
Liebster Awards.
Zostałam nominowana przez: http://evilharrystyles.blogspot.com/ Bardzo dziękuję! <3
1.Jak masz na imię?
Dagmara :D
2.Do której klasy chodzisz?
2 gimnazjum :)
3.Ulubiony kolor?
Każdy odcień niebieskiego. ;3
4.Ulubiona piosenka 1D?
Nie umiem wybrać. ;c
5.Ulubieniec z 1D?
Harry <3
6.Dlaczego jesteś Directioner?
Ponieważ kocham One Direction. Kocham to jacy są. Kocham ich muzykę. Kocham ich wygłupy. Kocham ich całych! (Nadużywam słowa ''kocham'' xd)
7.Ulubione jedzenie?
Każde. xD
8.Imiona przyjaciół?
Dorota, Wiktoria + mam bardzo dużo dobrych kolegów i koleżanek ;D
9.Co masz z 1D?
Bluzka, książka, tysiąc plakatów i naklejek. ;d
10. Oglądałaś This Is Us?
Takk. <3
11.Dlaczego prowadzisz bloga?
Lubię pisać. ;d
JUŻ NIE MAM JAKICH BLOGÓW NOMINOWAĆ. ;C
TUTAJ SĄ BLOGI, KTÓRE NOMINOWAŁAM NA INNYM BLOGU: http://susan-harry-opowiadania.blogspot.com/
:)
1.Jak masz na imię?
Dagmara :D
2.Do której klasy chodzisz?
2 gimnazjum :)
3.Ulubiony kolor?
Każdy odcień niebieskiego. ;3
4.Ulubiona piosenka 1D?
Nie umiem wybrać. ;c
5.Ulubieniec z 1D?
Harry <3
6.Dlaczego jesteś Directioner?
Ponieważ kocham One Direction. Kocham to jacy są. Kocham ich muzykę. Kocham ich wygłupy. Kocham ich całych! (Nadużywam słowa ''kocham'' xd)
7.Ulubione jedzenie?
Każde. xD
8.Imiona przyjaciół?
Dorota, Wiktoria + mam bardzo dużo dobrych kolegów i koleżanek ;D
9.Co masz z 1D?
Bluzka, książka, tysiąc plakatów i naklejek. ;d
10. Oglądałaś This Is Us?
Takk. <3
11.Dlaczego prowadzisz bloga?
Lubię pisać. ;d
JUŻ NIE MAM JAKICH BLOGÓW NOMINOWAĆ. ;C
TUTAJ SĄ BLOGI, KTÓRE NOMINOWAŁAM NA INNYM BLOGU: http://susan-harry-opowiadania.blogspot.com/
:)
sobota, 11 stycznia 2014
Rozdział 2.
Skoro już tu jesteś to nie zaszkodzi Ci skomentować! To ogromna motywacja. :)
Miał rozciętą wargę, łuk brwiowy i podbite oko. Jego wygląd mnie zaniepokoił. Kto mu to... Alex! To na pewno ten idiota! Nie daruje mu tego.
-Harry? - spytałam cicho. Momentalnie podniósł powieki. Lekko przetarł oczy i syknął. Zapewne z bólu.
-Dzień dobry słońce. Jak się spało? - zapytał jak gdyby nigdy nic.
-Cześć. Dobrze. Wyjaśnij mi co Ci się stało i gdzie wczoraj byłeś... Czekam. - oparłam się o wygodne poduszki.
-Emm... No bo ten. Wpadłem na słup. - szybko uciął. Widziałam w jego oczach niepewność. Zastanawia się czy mu uwierzyłam. Odpowiedź brzmi nie.
-Aha, czyli przez 3 godziny wpadałeś na słup? Ciekawe. Harry, czy Ty masz mnie za idiotkę?
-Nie no jasne, że nie. No dobra powiem Ci, ale proszę nie bądź zła.
-Dobrze, a teraz do rzeczy.
-No bo ja poszedłem do Alexa się z nim rozprawić...
-Oszalałeś?! Przecież On jest nienormalny! Mógł Ci coś zrobić.. W sumie już zrobił.
-Zrobiłem to bo Cię... bo jesteś moją przyjaciółką. Nie chciałem, żeby coś Ci groziło. Przy okazji mam parę Twoich rzeczy. - przytuliłam go.
-Dziękuję, jesteś kochany. Masz jakieś plany na dziś?
-Miałem zamiar zabrać Cię na spacer i lody. Masz ochotę?
-Z chęcią, ale nie wiem czy dziś nie mam sesji. Poczekaj. - sięgnęłam ze swojej torebki notes z planem.
-Dziś o 15. Harry chyba nici z tego. Jest 10 nie wyrobię się. Przepraszam.
-Nie szkodzi. - powiedział lecz wyczułam w jego głosie nutkę smutku.
-No chyba, że poszedłbyś ze mną? - podniósł swój wzrok na mnie.
Zauważyłam te urocze dołeczki towarzyszące każdemu uśmiechowi na jego twarzy.
-No jasne, że chcę, ale najpierw zaproszę Cię na pyszny obiad.
-No to jak mamy się wyrobić w czasie to ruszaj tyłek i się ubieraj! Pójdę wziąć prysznic, ok? - spytałam.
-Jasne. Ręczniki masz w szafce po lewej. - powiedział i zaczął powoli wstawać z łóżka. Jego dalszych poczynań nie widziałam, ponieważ zniknęłam za brązowymi drzwiami łazienki. Zdjęłam z siebie koszulkę Harrego i jego dresy, które od niego wczoraj pożyczyłam. Weszłam pod prysznic, a już za chwilę gorąca woda oblewała moje drobne ciało. Mimo, że jestem modelką nie czuję się piękna. Sama nie wiem dlaczego. --Może dlatego, że nie masz kochającego chłopaka? Powiedział głos w mojej głowie. Tak. To na pewno dlatego...
Uznałam, że powinnam już wychodzić. Wyciągnęłam ze wskazanego przez mojego przyjaciela miejsca ręcznik i wytarłam nim swoje ciało. Przypomniało mi się, że zapomniałam ciuchów. Owinęłam się szczelnie w ręcznik i weszłam do pokoju. Od razu przy drzwiach leżała torba z moimi ubraniami. W pomieszczeniu nie było Harrego. Pewnie poszedł na dół. Wybrałam jakiś zestaw. Otworzyłam jedną z szafek łazienkowych i znalazłam to czego szukałam, a mianowicie wodę utlenioną i gaziki. Całe szczęście, że mam dyplom udzielania pierwszej pomocy, bo inaczej nie wiedziałbym jak zacząć opatrzać mu tego typu rany. Schodziłam schodami, gdy usłyszałam głos Zayna.
-Hej Summ. Wyspałaś się? - spytał z uśmiechem.
-Tak. Dziękuję, a ty?
-Wiesz chętnie pospałbym do 12, ale praca wzywa. - posłałam mu ciekawskie spojrzenie.
-Jestem malarzem. - odpowiedział.
-No to może namalujesz mnie kiedyś? Hmm? - zapytałam z wyszczerzem.
-No oczywiście! A Ty gdzieś pracujesz?
-Jestem modelką. - uśmiechnęłam się. Nie widział jego reakcji, ponieważ znaleźliśmy się już w jadalni, gdzie czekała cała reszta domowników.
-O cześć. Siadaj. - zaprosili mnie. Harry podawał do stołu.
***
-Nie ruszaj się. Nie zachowuj się jak dziecko, gamoniu. - śmiałam się.
-Pff... wypraszam to sobie. - udał focha.
-Ojoj biedaczek. Dalej. Muszę dokończyć opatrzać Ci rany. Nie ma czasu.
-No dobra, dobra. Niech Ci będzie. Ogarnę się. - uśmiechnął się.
-No to możemy się szykować do wyjścia. - oznajmiłam, gdy skończyłam zajmować się jego ranami.
-Ja już jestem gotowy! A Tobie ile zajmie się szykowanie?
-Z 30 minut max 40. - uśmiechnęłam się.
-Tak długo?! - jego mina była bezcenna.
-Co długo? - zapytał Lou wchodząc z marchewką w buzi.
-Summer ma zamiar szykować się do wyjścia prawie godzinę! - powiedział śmiesznym tonem.
-Boże! Jestem kobietą. Mam prawo! -wyszczerzyłam się, a chłopcy się zaśmiali.
-No to leć na górę, bo nie zdążymy! - wciąż chichotali.
Pobiegłam uszykować się. Zrobiłam makijaż. Pomalowałam paznokcie. Zabrałam potrzebne rzeczy i zeszłam na dół. Chłopcy zajęci byli rozmową.
-Możemy już iść. - oznajmiłam.
-A właśnie. Chłopcy i Dani też mogą iść? Nie mają co robić... - spytał niepewnie.
-No oczywiście, że tak! - powiedziałam uradowana.
Zapowiada się wspaniały dzień spędzony z najlepszymi ludźmi jakich znam.
*************
Kochani! Podoba Wam się? = Komentarz.
Nie jestem zachwycona z tego rozdziału.
Pisałam na szybko, żeby dodać na czas.
Obiecuję, że następny będzie lepszy! <3
Miał rozciętą wargę, łuk brwiowy i podbite oko. Jego wygląd mnie zaniepokoił. Kto mu to... Alex! To na pewno ten idiota! Nie daruje mu tego.
-Harry? - spytałam cicho. Momentalnie podniósł powieki. Lekko przetarł oczy i syknął. Zapewne z bólu.
-Dzień dobry słońce. Jak się spało? - zapytał jak gdyby nigdy nic.
-Cześć. Dobrze. Wyjaśnij mi co Ci się stało i gdzie wczoraj byłeś... Czekam. - oparłam się o wygodne poduszki.
-Emm... No bo ten. Wpadłem na słup. - szybko uciął. Widziałam w jego oczach niepewność. Zastanawia się czy mu uwierzyłam. Odpowiedź brzmi nie.
-Aha, czyli przez 3 godziny wpadałeś na słup? Ciekawe. Harry, czy Ty masz mnie za idiotkę?
-Nie no jasne, że nie. No dobra powiem Ci, ale proszę nie bądź zła.
-Dobrze, a teraz do rzeczy.
-No bo ja poszedłem do Alexa się z nim rozprawić...
-Oszalałeś?! Przecież On jest nienormalny! Mógł Ci coś zrobić.. W sumie już zrobił.
-Zrobiłem to bo Cię... bo jesteś moją przyjaciółką. Nie chciałem, żeby coś Ci groziło. Przy okazji mam parę Twoich rzeczy. - przytuliłam go.
-Dziękuję, jesteś kochany. Masz jakieś plany na dziś?
-Miałem zamiar zabrać Cię na spacer i lody. Masz ochotę?
-Z chęcią, ale nie wiem czy dziś nie mam sesji. Poczekaj. - sięgnęłam ze swojej torebki notes z planem.
-Dziś o 15. Harry chyba nici z tego. Jest 10 nie wyrobię się. Przepraszam.
-Nie szkodzi. - powiedział lecz wyczułam w jego głosie nutkę smutku.
-No chyba, że poszedłbyś ze mną? - podniósł swój wzrok na mnie.
Zauważyłam te urocze dołeczki towarzyszące każdemu uśmiechowi na jego twarzy.
-No jasne, że chcę, ale najpierw zaproszę Cię na pyszny obiad.
-No to jak mamy się wyrobić w czasie to ruszaj tyłek i się ubieraj! Pójdę wziąć prysznic, ok? - spytałam.
-Jasne. Ręczniki masz w szafce po lewej. - powiedział i zaczął powoli wstawać z łóżka. Jego dalszych poczynań nie widziałam, ponieważ zniknęłam za brązowymi drzwiami łazienki. Zdjęłam z siebie koszulkę Harrego i jego dresy, które od niego wczoraj pożyczyłam. Weszłam pod prysznic, a już za chwilę gorąca woda oblewała moje drobne ciało. Mimo, że jestem modelką nie czuję się piękna. Sama nie wiem dlaczego. --Może dlatego, że nie masz kochającego chłopaka? Powiedział głos w mojej głowie. Tak. To na pewno dlatego...
Uznałam, że powinnam już wychodzić. Wyciągnęłam ze wskazanego przez mojego przyjaciela miejsca ręcznik i wytarłam nim swoje ciało. Przypomniało mi się, że zapomniałam ciuchów. Owinęłam się szczelnie w ręcznik i weszłam do pokoju. Od razu przy drzwiach leżała torba z moimi ubraniami. W pomieszczeniu nie było Harrego. Pewnie poszedł na dół. Wybrałam jakiś zestaw. Otworzyłam jedną z szafek łazienkowych i znalazłam to czego szukałam, a mianowicie wodę utlenioną i gaziki. Całe szczęście, że mam dyplom udzielania pierwszej pomocy, bo inaczej nie wiedziałbym jak zacząć opatrzać mu tego typu rany. Schodziłam schodami, gdy usłyszałam głos Zayna.
-Hej Summ. Wyspałaś się? - spytał z uśmiechem.
-Tak. Dziękuję, a ty?
-Wiesz chętnie pospałbym do 12, ale praca wzywa. - posłałam mu ciekawskie spojrzenie.
-Jestem malarzem. - odpowiedział.
-No to może namalujesz mnie kiedyś? Hmm? - zapytałam z wyszczerzem.
-No oczywiście! A Ty gdzieś pracujesz?
-Jestem modelką. - uśmiechnęłam się. Nie widział jego reakcji, ponieważ znaleźliśmy się już w jadalni, gdzie czekała cała reszta domowników.
-O cześć. Siadaj. - zaprosili mnie. Harry podawał do stołu.
***
-Nie ruszaj się. Nie zachowuj się jak dziecko, gamoniu. - śmiałam się.
-Pff... wypraszam to sobie. - udał focha.
-Ojoj biedaczek. Dalej. Muszę dokończyć opatrzać Ci rany. Nie ma czasu.
-No dobra, dobra. Niech Ci będzie. Ogarnę się. - uśmiechnął się.
-No to możemy się szykować do wyjścia. - oznajmiłam, gdy skończyłam zajmować się jego ranami.
-Ja już jestem gotowy! A Tobie ile zajmie się szykowanie?
-Z 30 minut max 40. - uśmiechnęłam się.
-Tak długo?! - jego mina była bezcenna.
-Co długo? - zapytał Lou wchodząc z marchewką w buzi.
-Summer ma zamiar szykować się do wyjścia prawie godzinę! - powiedział śmiesznym tonem.
-Boże! Jestem kobietą. Mam prawo! -wyszczerzyłam się, a chłopcy się zaśmiali.
-No to leć na górę, bo nie zdążymy! - wciąż chichotali.
Pobiegłam uszykować się. Zrobiłam makijaż. Pomalowałam paznokcie. Zabrałam potrzebne rzeczy i zeszłam na dół. Chłopcy zajęci byli rozmową.
-Możemy już iść. - oznajmiłam.
-A właśnie. Chłopcy i Dani też mogą iść? Nie mają co robić... - spytał niepewnie.
-No oczywiście, że tak! - powiedziałam uradowana.
Zapowiada się wspaniały dzień spędzony z najlepszymi ludźmi jakich znam.
*************
Kochani! Podoba Wam się? = Komentarz.
Nie jestem zachwycona z tego rozdziału.
Pisałam na szybko, żeby dodać na czas.
Obiecuję, że następny będzie lepszy! <3
poniedziałek, 6 stycznia 2014
Rozdział 1.
Skoro już tu jesteś to nie zaszkodzi Ci skomentować! To ogromna motywacja. :)
Zapowiadał się kolejny beznadziejny dzień. Od razu po przebudzeniu dostałam wpierdol od mojego chłopaka. Za co? Za późne wstanie. Ja już tego nie wytrzymuje. Moja twarz wygląda okropnie! Same siniaki, już nawet nie wspomnę o plecach... Postanowiłam poradzić się Harrego jako, że jest moim najlepszym przyjacielem, mogę mu powiedzieć absolutnie wszystko. Wyciągnęłam swojego iPhone i napisałam do niego SMS.
''Możesz spotkać się ze mną w parku za 15 minut? xx''
Rzuciłam komórkę na łóżko i oparłam się o wygodne miętowe poduszki leżące na łóżku. Po chwili dostałam wiadomość o treści: ''Z Tobą zawsze skarbie...x''
Kocham, gdy tak mnie nazywa. Chciałabym być oficjalnie jego skarbem, ale jest jeden problem, a mianowicie Alex! Gdybym z nim zerwała nie miałabym życia. Zniszczyłby mnie. Zaczęłam szykować się na spotkanie, gdy w drzwiach pojawił się Alex.
-Gdzie się wybierasz? - spytał wrogo.
-Idę się spotkać z Harrym. - powiedziałam nie odrywając oczu od lustra, w którym się przeglądałam.
-Ktoś Ci kazał? - zbliżał się do mnie.
-Nie muszę pytać Cię o zgodę na wyjście.
-Póki mieszkasz pod moim dachem i jesteś moją dziewczyną to musisz! - szarpnął mnie, kolejny raz dzisiaj.
-Proszę nie! Nie bij mnie! - za późno... znów oberwałam, tym razem w nos, z którego zaczęła wypływać krew. Kopnęłam go w czułe miejsce i wzięłam nogi za pas. Uciekłam do parku, w którym miałam się spotkać z Hazzą. Już tam na mnie czekał. Gdy mnie zauważył od razu wstał. Zatrzymał mnie w swoich ramionach.
-Co On Ci zrobił? - spytał zdenerwowany.
-Pobił mnie... znowu. - ostatni wyraz wyszeptałam.
-Jak to znowu?! Cholera jasna Summer! Czemu nic mi nie mówiłaś? - usiedliśmy na jednej z ławek.
-Nie mogłam... Nie umiałam... Bałam się, że jeśli się dowie, że komuś się poskarżyłam to jeszcze mocniej mnie uderzy. Strach był ode mnie silniejszy. Przepraszam... - przytulił mnie.-Nie masz za co przepraszać... Rozumiem Cię.
Wtedy dostałam wiadomość. Niezbyt dobrą wiadomość.
"Jeszcze pożałujesz szmato za odejście ode mnie."
Momentalnie zaczęłam się trząść, a mój towarzysz nie wiedział o co chodzi. Podałam mu telefon. Odczytał SMS. Wstał zdjął z siebie kurtkę i założył na moje ramiona.
-Idź do mnie. Poinformuje chłopaków, że przyjdziesz. - powiedział i odszedł. Gdzie On do cholery idzie?! Zostawia mnie samą, a przecież w każdej chwili Alex może mi coś zrobić! Jak przyjdzie to z nim pogadam. Zaczęło robić się zimno więc ruszyłam do jego domu.
***
Zapukałam w wielkie drewniane drzwi i czekałam, aż ktoś mi otworzy. Nie musiałam długo czekać bo za chwilę pojawił się w nich jakiś chłopak. To dziwne, że nie znam przyjaciół Harrego, a tak długo się przyjaźnimy. Dobra, mniejsza z tym, przecież za chwilę ich poznam.
-Cześć. Ty pewnie jesteś Summer?
-Tak, tak. Przepraszam za kłopot, ale Harry się uparł.
-Żaden kłopot! Uwielbiamy towarzystwo, wejdź. - przepuścił mnie w drzwiach. Zdjęłam buty i kurtkę. Weszłam do salonu. Było słychać krzyki i śmiechy.
-O hej! Masz śliczne imię! - przyszła do mnie jakaś dziewczyna. Miała bujne loki na głowie. Ciemna karnacja i idealna figura. Totalne przeciwieństwo mnie.
-Dziękuję bardzo, a ty jesteś?
-Ja jestem Danielle, dla przyjaciół Dani. - przytuliłyśmy się na powitanie.
-Chłopcy! Przedstawcie się! - krzyknęła, a koło mnie w mgnieniu oka zjawiła się cała czwórka chłopaków.
-Jestem Louis. Ten najprzystojniejszy i najzabawniejszy oczywiście. - podał mi rękę. Zaśmiałam się i uścisnęłam ją.
-Miło mi. - uśmiechnęłam się.
***
Po przywitaniu ze wszystkimi myśleliśmy co będziemy robić.
-Przepraszam, ale ja chyba pójdę do pokoju. Muszę nad czymś pomyśleć.
-Poczekaj, pójdę z Tobą. Porozmawiamy. - chętnie zgodziłam się na propozycje Dani. Bardzo ją polubiłam, oczywiście tak jak chłopaków. Wstałyśmy z miejsc i powędrowałyśmy na górę. Danielle zaprowadziła mnie do pokoju Harrego, a sama poszła do innego po komórkę. Postanowiłam wykorzystać ten czas na zadzwonienie do mojego przyjaciela.
Po kilku sygnałach odebrał.
-Summer? Coś się stało?
-Gdzie jesteś?
-Będę za 2-3 godziny. Nie martw się.
-Ale Harry uważaj na siebie.
-Będę. Idź do mnie do pokoju. Nie wiem poczytaj sobie coś. Weź laptopa.
-Nie, dziękuje. Siedzę i rozmawiam z Danielle.
-Dobrze. To do zobaczenia.
-Cześć. - rozłączyłam się i usiadłam na łóżku.
-Przepraszam, że podsłuchiwałam, ale jesteście słodcy.
-Nie szkodzi. Jesteśmy przyjaciółmi.
-Kochana... Harry wygląda na zakochanego, gdy o Tobie rozmawia.
-Nie sądzę. - posłałam jej ciepły uśmiech.
-No to może lepiej się poznamy? Opowiedz mi coś o sobie. - zaproponowała.
Zaczęłam opowiadać jej o moich rodzicach, którzy mieszkają obecnie w Szwecji. O mojej pracy. Nie pominęłam również tematu Alexa. Czułam, że mogę jej powiedzieć wszystko.
-Boże... Jaki dupek. Tak bardzo Ci współczuje. - przytuliła mnie.
-No to teraz Ty opowiadaj o sobie.
-No to tak. Mam 20 lat. Jestem tancerką. Mój chłopak to właśnie Liam. Mieszkam niedaleko, bo 2 przecznice dalej. Rodzice mieszkają na Florydzie. To chyba wszystko. - uśmiechnęła się.
-Pasujecie do siebie z Liamem. - wyszczerzyłam się.
-No tak. Obejrzymy jakiś film?
-Jasne.
-Trzy metry nad niebem! - krzyknęłyśmy równo i zaśmiałyśmy się.
-Może pójdę po chłopaków. Może obejrzą z nami. - zaproponowałam.
-Idź. Oni lubią wszystkie filmy!
Zeszłam na dół. Leżeli rozwaleni na kanapie i fotelach. Oglądali mecz.
-Chłopcy? Oglądacie z nami film?
Jak na zawołanie zerwali się z miejsc i pobiegli na górę.
***
Obudziłam się w wyśmienitym humorze. Do czasu... Gdy zobaczyłam Harrego mina mi zrzedła...
******************
Kochani! Jest pierwszy rozdział! Postanowiłam dodać trochę wcześniej.
Rozdziały będą dodawane co tydzień!
Podoba Wam się? = komentarz
Mam szczerą nadzieję, że będziecie komentować i zatapiać się w losy bohaterów.
Ten blog jest chyba dla mnie najważniejszy. Sama nie wiem dlaczego. Za każdy komentarz i obserwowanie, gorąco dziękuję.x
Subskrybuj:
Posty (Atom)




