sobota, 15 lutego 2014

Rozdział 8.

Skoro już tu jesteś to nie zaszkodzi Ci skomentować! To ogromna motywacja. :)

***Oczami Summer***

-Wow! Harry jesteś najlepszy! - wpatrywałam się w piękny widok, a mianowicie krajobraz Włoch. Prześliczne. Najlepiej zostałabym tu jak najdłużej, ale co z Londynem? Tam mam przyjaciół i dom. Nie wytrzymałabym bez mojego rodzinnego miasta.
-Podoba Ci się? - zapytał pełen radości.
-I to jak! Kocham Cię! - pocałowałam go czule.
-Zapraszam do stołu. - ukłonił się wskazując na stół.
-Bardzo dziękuję. - powiedziałam roześmiana, gdy odsunął mi krzesło.
-Co chciałabyś zjeść? - spytał, a ja wpatrywałam się w kartę dań, nie mogąc się zdecydować.
-Zjadłabym, hmmm... Sałatkę z kurczakiem i do tego białe wino poproszę.
-Już się robi kochanie. - wezwał gestem ręki kelnera.
-Co podać pięknej pani? - zarumieniłam się.
-Poprosimy dwa razy sałatkę z kurczakiem. Do tego białe wino kochanie? - zwróciłam się do Harrego, widząc zazdrość w jego oczach. 
-Tak, tak. - złapał mnie za rękę.
-Za 5 minut podamy. - odszedł. Nastała niezręczna cisza.
-Ej... obrażony? - postanowiłam ją przerwać.
-Nie.
-Wściekły? - przejechałam nogą po jego łydce.
-Nie.
-W takim razie jaki? Ah, może zazdrosny? - zapytałam z szerokim uśmiechem.
-Tak? On ewidentnie Cię podrywał. - zagryzłam wargę.
-Ale nie masz o co być zazdrosny. Ten koleś nie dorasta Ci do pięt. 
-Taki przystojniak z Tobą flirtuje i nie mam być zazdrosny? No powiedz... Brzydki nie jest.
-Jesteś słodki jak jesteś zazdrosny. - oblizałam usta i przejechałam ręką po jego kroczu. Złapał mnie za rękę.
-Takie rzeczy to w apartamencie mała. - musiałam ją zabrać bo przyszło jedzonko. Po zjedzeniu poszliśmy na spacer. Musiałam zdjąć buty, bo inaczej odpadłyby mi nogi. Na boso też wygodnie.


                                                                     ***



-No i znowu wyszło na moje.Trzeba było wziąć trampki czy coś. 

-No chyba chory jesteś! Trampki i sukienka?! Boże... Chłopacy! - strzeliłam tak zwanego facepalma.
-No co? Fajnie by to wyglądało. Nie ruszaj się teraz. - polał mi skaleczenie na stopie wodą utlenioną. Pisnęłam.
-Jaki dzieciak, wytrzymasz, a następnym razem będziesz pamiętać, że nie chodzi się na boso po chodniku, skarbie. - cmoknął mnie o dziwo w łydkę i zakleił plastrem. 
-Chodź na spacer.
-Ale mam kuku i nie mogę. - wywinęłam usta w podkówkę.
-Ty leniuchu. -wziął mnie na ręce i zeszliśmy na dół do stołówki.
Zachichotałam i objęłam jego szyję wtulając się w nią. Rozmawialiśmy i śmialiśmy się. Usiedliśmy na piasku na plaży i wpatrywaliśmy się w prześliczny zachód słońca. Chyba zasnęłam w jego ramionach bo nic więcej nie pamiętam z tego spaceru.
                             *****************************************************


Króciutki, ale mam nadzieję, że się Wam spodoba i pozostawicie komentarz z opinią.

Podoba Ci się? = Komentarz.

LICZYŁABYM NA WIĘCEJ KOMENTARZY NIŻ POD POPRZEDNIM ROZDZIAŁEM.

9 komentarzy:

  1. Super<3 Czekam na next :) xx

    OdpowiedzUsuń
  2. o mamusiu <3Cudowny!
    Mam nadzieję, na gorący rozdział <3
    (zboczona ja :D)
    I mam jeszcze jedno pytanko:
    Kiedy wznawiasz Angel? :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Boski rozdział <3
    Czekam na nexta ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Super! Czekam na next! :*

    louistomlinson-bad.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń