piątek, 7 marca 2014

Rozdział 11.

Skoro już tu jesteś to nie zaszkodzi Ci skomentować! To ogromna motywacja. :)

***Oczami Summer***

W jednej minucie Harry stał się strasznie spięty i uśmiech zniknął z jego twarzy.
-Co się stało? - zmartwiłam się.
-Nic. - widziałam, że zaciska pięści.
-Mów co się stało. - lekko podniosłam głos.
-Mówię, że nic! - wstał.
-Myślisz, że jestem głupia? Widzę, że coś się stało! - także wstałam i stanęłam na przeciwko niego. 
-Chcesz wiedzieć? Dobra! Dzwonił do mnie jakiś koleś grożąc, że zrobi coś Tobie i temu pieprzonemu dziecku! - wskazał na mój brzuch. Jego słowa mnie zabolały... ''Tobie i temu pieprzonemu dziecku'' te słowa wciąż chodziły po mojej głowie. Poczułam łzy w kącikach oczu. 
-Sama sobie tego dziecka nie zrobiłam! - wybiegłam z pokoju, ale zatrzymał mnie na korytarzu i obrócił mnie w swoją stronę.
-Zostaw mnie! Usłyszałam już wystarczająco! - wyrywałam się, ale On nie chciał mnie puścić.
-To nie tak! Ja tak nie myślę! 
-Wiesz? Czasem zastanawiam się, czy Ty w ogóle myślisz! Nie dotykaj mnie! - wyrwałam się i zeszłam na dół. Louis akurat wszedł do przedpokoju.
-Co się stało? - spytał mnie zmartwiony.
-Proszę, przytul mnie... - rozpłakałam się i już za chwilę byłam w objęciach Louisa. Głaskał mnie po głowie.
-Chodź, powiedz mi o co poszło. Słyszałem Waszą kłótnie. - zaprowadził mnie do salonu. Usiedliśmy na kanapie. Lou podał mi szklankę wody. 
-Więc poszło o to, że Harry odebrał jakiś telefon, nie wiem od kogo i o co chodziło, ale zrobił się nagle taki spięty i nie wiem, zmartwiony? Spytałam o co chodzi, nie chciał mi powiedzieć, w końcu go przekonałam i mi powiedział, ale powiedział o słowo za dużo... Powiedział tak, cytuję: ''Dzwonił do mnie jakiś koleś grożąc, że zrobi coś Tobie i temu pieprzonemu dziecku!''. Wyszłam z jego pokoju, ale mnie zatrzymał i no i resztę już słyszałeś. - leciały mi łzy. -T...to nie moja wina, że jestem w ciąży! Sama sobie tego dziecka nie zrobiłam. - łkałam. -Zawsze myślałam, że Harry jest delikatniejszy, że nie powie mi od tak, że przeszkadza mu fakt, że zostanie ojcem! - płakałam, a Lou mnie pocieszał. Mówił o Harrym, że On tak nie myślał. Czasem wypowiada o kilka słów za dużo w złości. No, ale przecież to jego najlepszy przyjaciel więc będzie go bronić.
-Wiesz... Myślę, że musisz z nim porozmawiać i wszystko sobie wyjaśnić. Wiem, że zabolały Cię te słowa, ale MUSICIE pogadać. - nacisk na słowa ''musicie'' dało się wyczuć od razu. 
-Dobrze... - westchnęłam i poszłam na górę. Westchnęłam i weszłam do jego pokoju lekko pukając w drzwi.

          ****************************************

10 komentarzy = next

10 komentarzy:

  1. Cudowny rozdział. ! Jak Harry tak mógł, przecież on ją kocha, mówił że cieszy się z dziecka , a teraz coś takiego :( no cóż, mam nadzieję, że sobie to przemyślał i ją przeprosi. ;)
    Kocham
    . J.
    <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie spodziewałam się, że Harry powie takie cos :(

    louistomlinson-bad.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. świetny rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam nadzieję, że przeprosi :((

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam nadzieję że się pogodzą, i wszystko będzie dobrze :D Rozdział super.

    OdpowiedzUsuń